Jeden rzut oka na Brygadzistów wystarczył, by stwierdzić że nie do końca wiedzieli co robią. Przynajmniej w ten sposób oceniał ich Atreus, bo wszyscy wyglądali, jakby ledwo co machnęli egzaminy końcowe w Hogwarcie i dostali nowe mundurki w Ministerstwie. Może dlatego właśnie nie byli pewni, z czym mieli do czynienia, a ich przełożony magicznie zagubił się magicznie w międzyczasie.
Nawet nie zauważył tego, jak Victoria zerka na zegarek do jakiś czas. Śpieszyła się czy nie, za bardzo targały nim teraz inne emocje, by na chwilę zatrzymał się i skoncentrował na tym co dzieje się z nią. Jedyną spokojną rzeczą w ich towarzystwie, był więc powoli ulatujący ku górze dym papierosowy, przynajmniej do momentu kiedy Bulstrode nie machał rękoma.
Powtrzymał się przez rozgoryczonym zapytaniem, czy ona tak na serio. Gdzieś w głowie tkwiła świadomość, że to nie skończyłoby się dobrze, więc należało zamknąć się grzecznie i wybrać nieco inną ścieżkę. Patrzył więc przez chwilę w przestrzeń przed sobą, zanim nie odwrócił głowy w jej stronę, by przyjrzeć się przez chwilę z zastanowieniem jej twarzy.
— Jak to co? — zapytał, strzepując popiół na wygniecioną trawę na której stał. — Głowa. Ta zasrana głowa o której ćwierkano po Beltane na korytarzach — mruknął, jakby wbrew sobie ściszając głos. Wbrew, bo wewnątrz niego wciąż wrzało przez aktualną sytuację, a na wspomnienie wszystkiego związanego z Borginem, robiło się tylko jeszcze gorzej. A mimo tego narzucił sobie jakieś ograniczenia, jakby ktoś zaraz miałby ich tutaj podsłuchać i polecieć do niewłaściwych osób z informacjami.