Ceniła swoje życie, chcąc oddać własne wspomnienia. Nie potrzebował jej wspomnień, bo i na co mu one? Nie potrzebował świadków, którzy by widzieli to co miał zrobić. Dziewczyna sama pokazała przed chwilą, jak bawiła jego umysłem ofiary, szukając czegoś we wspomnieniach. Wydał jej polecenie, jeżeli chciała zachować swoje życie. Dał jej szansę uchronić swoje życie, za cenę innego.
Odbieranie komuś życia u niektórych osób, po czasie powodowało pewnego rodzaju wyrzuty sumienia. Ale też byli tacy, którzy tego nie doświadczali. Wierząc w to co robili, dla dobra czegoś. Tutaj, dla ideologii czystości krwi, gdzie brudni i mugolskiego pochodzenia, powinni znać swoje miejsce.
Nie mieli całego dnia i nocy. Choć dziewczyna milczała, nie widział w jej spojrzeniu zawahania. Nie wycofywała się z polecenia, jakie jej nakazał wykonać. Nie potrzebował usłyszeć potwierdzenia, że to zrobi. Potrzebował widzieć czyny jej działania, zwłaszcza, że mężczyzna słysząc ich rozmowę, przebudził się.
Traversa tożsamość była dobrze skrywana pod maską i czarną szatą śmierciożercy. Za to dziewczyny, była odkryta. To byłby kolejny dowód na to, że mugola trzeba zabić. Bowiem teraz widział ją. Jej twarz, kiedy do niego mówiła. Kiedy rzucała swój urok. Wydała mu polecenie.
Nicholas cofnął się, ale nie opuszczał różdżki. W milczeniu obserwował działa jej i mężczyzny, który posłusznie rozbił lampę i rozciął sobie gardło kawałkiem szkła. Krew trysnęła. Widok umykającego życia, ulatniającej się duszy z brudnego ciała, był wspaniały.
Zabiła mugola. Niczym się nie przejmując. Jakby to nie było dla niej nic trudnego. Nie drżała, że odebrała komuś życie. Nie okazała emocji żadnych, które świadczyłyby o jej zawahaniu czy poczuciu winy. Wykonała zadanie bardzo dobrze. Pokazując przy tym, jakie posiada zdolności.
Był zadowolony.Nie musiał tego mówić, gdy zapytała.
Jego emocje skrywała maska. Emocje, których na twarzy nie posiadał, nie okazywał. Z obojętnością i neutralnością podchodząc do sprawy, niczym chleb powszedni. Traktował to jako coś oczywistego, obowiązkowego, że trzeba było zrobić. Posłużył się dziewczyną, dla której życie było cenne. Czy powinien puścić ją wolno? Oszczędził sobie brudzenia szaty.
- Zabijałaś już kiedyś?Zapytał. Jakby może w tym pytaniu coś się ukrywało. Być miałby propozycję, ale nie znał jej nazwiska. Jej poglądów. Ale też chciał czegoś się upewnić, dowiedzieć o niej więcej. Czy już kiedyś zdarzyło się jej komuś odebrać życie? Czy to był pierwszy raz?
Cały czas jednak pozostawał czujny, na wypadek jej nieuczciwej gry.