Znał Harper. Szefową Biura Aurorów. Zajmowała wspomniane stanowisko, gdy jeszcze pracował w Departamencie Przestrzegania Prawa. Moodych zdecydowanie było kilku, żeby nie powiedzieć - dużo. Zastanawiało nie raz Tristana, czy to u nich rodzinne. O tyle było dobrze, że można było zwracać się z imieniem, a nie samym nazwiskiem. Choćby w sytuacji, gdy się widziało ich razem.
Przy nim Mille nie musiała być spięta. Oprzątnął mały bałagan i zajął zawartością wiadra, pozwalając jej rozgościć się w mieszkaniu. Niedługo je z Olivią ostatecznie opuszczą, zwolnią, gdyż mieli już znaleziony nowy dom i są w trakcie małej przeprowadzki.
Czuł w obowiązku, że powinien podziękować koleżance za dach nad głową. Kierowane te słowa były do całej jej rodziny, biorąc ją tutaj za ich reprezentantkę. Bo jak się później okazało, załatwiane było przez kolejnego Moody’ego. Przy jej słowach również i Tristan się uśmiechnął rozbawiony wspomnieniem. Pomagał zawodowo, a teraz sam tę pomoc otrzymał.
Zajął się przygotowaniem herbaty dla nich, słuchając kolejnego pytania Mille. Sięgnął po notes i zapisał odpowiedź.
"Nie robię eliksirów. Olivia jest w tym o niebo lepsza ode mnie. Zajmuję się kowalstwem i zlotnictwem. Odchodząc z Biura Aurorów, musiałem znaleźć sobie inne zajęcie."Podsunął jej notes na stole do przeczytania. Pisanie tego nie było też proste sądząc po jego mimice twarzy. Bo przecież musiał zrezygnować z zawodowego marzenia, mundurowego zawodu.
Gotową herbatę postawił na stole, przysuwając jeden kubek Mille. Ponownie sięgnął po notes i zapisał kolejne pytanie. Ciekaw będąc, jak dziewczyna sobie radzi.
"Pracujesz dalej w Brygadzie?"Nie wiedział, jak potoczyły się losy młodej Moody. A teraz przyszła okazja, że mogli nadrobić stracone miesiące znajomości.