Szkoda było nie skorzystać z okazji jaka się nadarzyła. Ten dzień był wyjątkowo przyjemny jak na tę porę roku, być może natura sugerowała, aby wyjść z domu póki jeszcze istniała taka możliwość, bo później miało być tylko gorzej. Nie, żeby Prudence to jakoś specjalnie przeszkadzało. Lubiła zaszywać się w fotelu pod kocem, otoczona książkami, z kubkiem herbaty, albo czegoś mocniejszego w ręku. Nie był to jednak jeden z tych dni, które warto było marnować. Jakimś cudem udało im się dostać do zupełnie nowej restauracji Bertiego Botta, zjeść wyjątkowo smaczny posiłek, dzięki czemu mieli jeszcze sporo energii do wykorzystania.
Pomysł pojawił się szybko - nie było to dla nich nic nowego. To znaczy dla nich razem, dla samej Prue była to spora zmiana - kiedyś bardzo dokładnie planowała każdy swój krok, teraz przy Benjym jej życie wyglądało zupełnie inaczej, co wcale nie oznaczało, że nie była zadowolona z tej zmiany. Odrobina spontaniczności okazywała się wcale nie być taka najgorsza.
Rytuał, rytuał właściwie nie był szczególnie skomplikowany, a przynajmniej tak mogło się wydawać. Przeczytała nieco na jego temat i zastanawiała się, gdzie dokładnie powinni się udać. Złożenie wodom ofiary brzmiało bardzo ogólnikowo - bo można było pod tym identyfikować właściwie wszystko. Sadzawki, torfowiska, jeziora, czy kałuże też mogły się zaliczyć do wód? Nie, to chyba byłaby lekka przesada. - Tak sobie myślę, że torfowiska to chyba nie najgorszy pomysł. To może być miejsce, którego szukamy. - Jeśli coś miało w pełni należeć do Doliny Godryka to one raczej nie były z tych do ruszenia, nie mogły też zbyt szybko wyparować, więc to odpowiadałoby temu, czego szukali.
- Myślisz, że uda nam się jeszcze gdzieś dostać wianki? Pewnie mają tutaj masę miejsc, w których można je dostać. - Zbliżał się sabat, całkiem oczywiste było to, że ludzie postanowią przygotować się do święta. Nawet ci mniej religijni jak oni nie mieli nic przeciwko temu, aby w takim czasie podążać za tradycją. Praktykowano je nie bez powodu, nie było sensu, aby się temu sprzeciwiać, był to taki czas, w którym wolałaby jednak nie ryzykować rozzłoszczenia jakiejś siły wyższej - nie kiedy w końcu jej życie zaczęło się układać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control