Prudence być może nie była szczególnie wierząca, jednak wiara miała wpływ na kulturę, a że sabaty od zawsze były taktowane odpowiednio to i do nich podchodziła z należytym szacunkiem. Być może nie chodziła do kowenu co niedzielę, jednak traktowała na całkiem poważnie te wyróżnione dni. Nie chciałaby przypadkiem podpaść komuś wyżej, było to poniekąd zabezpieczeniem z jej strony, bo co jeśli jednak faktycznie coś tam było. Rytuały miały swoją moc, praktykowano je od lat, w to nie wątpiła, korzystano z nich bowiem w różnych przypadkach, miały sens. Właśnie dlatego uważała, że odpowiednie przygotowanie do Samhain było istotne. Szczególnie po tym, co wydarzyło się w Beltane - szeptano o tym bardzo długo i choć nie była świadkiem tych wydarzeń to nie wydawało jej się, aby można zmyślić to wszystko. Jako, że Samhain było przeciwstawne do Beltane to można było wywnioskować iż w te noc również coś się wydarzy, lepiej dmuchać na zimne i podjąć wszystkie możliwe kroki, niż później pluć sobie w brodę, że się tego nie zrobiło.
Właśnie dlatego znaleźli się w Dolinie Godryka, by podjąć odpowiednie kroki. Punktem pierwszym na liście było wyznaczenie odpowiedniego zbiornika wodnego. To mogło się wydawać całkiem łatwe, jednak pozory bywały mylące. Głupio byłoby już na pierwszym punkcie się wyłożyć. Właśnie dlatego przez chwilę zastanawiała się nad klasyfikacją zbiorników wodnych i podmokłych. Torfowiska, które zaproponowała wydawały jej się być odpowiednie, czytała zresztą o tym, że składano na nich ofiary, więc czemu by nie udać się właśnie tam.
- Jak brzmi spoko, to spoko, to tam pójdziemy. - Mieli zgodność, co do wyboru lokalizacji, zaczynało się wcale nie najgorzej, zresztą miała wrażenie, że rzadko kiedy się sprzeczali, więc nie powinno jej to wcale zdziwić.
- Też mi się tak wydaje, powinny być już nawet jakieś sezonowe stoiska. - Każdy chciał zarobić, jedni robili to podczas sabatu inni przed nim, nie widziała w tym niczego złego, zwłaszcza, że akurat te przedmioty były faktycznie potrzebne do wykonania rytuału. Nie miała żadnych oczekiwań związanych z wiankiem, bo i tak mieli je utopić, z drugiej strony może potrzebowali czegoś wyjątkowego, aby wody były zadowolone? Nie miała pojęcia, jak bardzo wybredne mogły być. Nie spotkała się z żadną literaturą związaną z tym tematem.
- Umiałbyś? - Uniosła sceptycznie brew, nie wydawało jej się, aby jej mąż posiadał jakoś mocno rozwinięte zdolności manualne, ale może coś się zmieniło na przestrzeni lat. Sama Prue również nie była szczególnie uzdolniona, jej brat w tym przypadku dostał całą ich pulę zostawiając ją praktycznie z niczym. Umiała jedynie ciąć równo skalpelem i to byłoby na tyle. - W sumie to chętnie bym zobaczyła jak Ci to idzie, myślisz, że wody byłyby zadowolone? - Bo przecież o nie chodziło przede wszystkim.
Wsunęła swoją dłoń pod jego ramie. Mieli wstępny plan, mogli zbliżyć się do zabudowań i zobaczyć, co właściwie działo się w Dolinie i czy były tu już rozstawione jakieś stoiska.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control