Uśmiechnęła się sama do siebie, kiedy usłyszała kolejne słowa, które padły z jego ust. Dalsza część dnia zapowiadała się równie dobrze, co wcześniejsza. Torfowiska potrafiły być bardzo malownicze, a dzisiaj pogoda dopisywała, więc nie wątpiła w to, że faktycznie to może być bardzo romantyczne popołudnie. Zresztą wszystko mogło być uznane za romantyczne w zależności jak się na to spojrzało, czyż nie? A, że miała najlepsze towarzystwo z możliwych to popołudnie zapowiadało się naprawdę fantastycznie.
Najważniejsze było to, że uznali torfowisko za odpowiednie miejsce. Nie musieli zbyt długo nad tym myśleć, planować dalszej części wyprawy, bo szybko ustalili cel swojej wędrówki. Pozostawało tylko zorganizować sobie coś do utopienia, ale o to też powinno im się udać zadbać. Na pewno nie byli jedynymi, którzy wpadli na podobny pomysł w tym czasie, bo był to jeden z tradycyjnych rytuałów, a ludzie dbali o to, aby święcić dzień święty, zwłaszcza w Dolinie Godryka, w której mieszało wielu czarodziejów.
Zakładała, że znajdą jakieś sezonowe stoiska w centrum miasteczka, nie wydawało jej się to niczym nadzwyczajnym, ludzie przygotowywali się do sabatu, wcześniej, czy później sporo osób będzie chciało zakupić coś podobnego. Liczyła na to, że znajdą interesujące ich przedmioty, wianki, czy tam diademy, musieli znaleźć coś odpowiedniego, a jeśli nie - to najwyraźniej właśnie pojawiła się opcja awaryjna.
- Weryfikujące, to pytanie weryfikujące. - Odpowiedziała w końcu. Benjy wydawał się brzmieć na bardzo pewnego swoich umiejętności, nawet przez moment nie zawahał się w swojej odpowiedzi. Cóż, wychodziło na to, że nie wiedziała o nim wszystkiego. Kto wie, może podczas swoich zagranicznych wojaży plótł również wianki? Nie podzielił się z nią jeszcze wszystkimi swoimi tajemnicami.
- Nie wątpię w zakres Twoich kompetencji, tak po prostu wolałam się upewnić, że faktycznie dobrze usłyszałam. - Nie, żeby miała jakiekolwiek problemy ze słuchem. Oczywiście nie zamierzała go urazić, skoro mówił, że potrafił stworzyć coś co zadowoli bóstwa, to na pewno tak było.
- Zresztą być może zaraz się okaże, że naprawdę będziesz musiał pokazać na co Cię stać, chętnie obejrzę te Twoje zaskakujące umiejętności. - Dodała jeszcze odrobinę go podpuszczając. Nie miała wątpliwości co do tego, że jeśli będzie chciał zrobić wianek, to na pewno go zrobi, bo był cholernie uparty, tyle, że ciekawa była jak to dzieło miałoby wyglądać - na pewno byłoby bardzo, ale to bardzo interesujące dla oka.
Szli powoli w stronę zabudowań, mijali spacerowiczów - mieszkańcy najwyraźniej tak jak oni postanowili skorzystać z tego przyjemnego dnia. Nie dziwiło jej to wcale, już niedługo raczej mało co będzie zachęcało do wyściubienia nosa poza ściany mieszkań, czy domów. Po kilkunastu minutach znaleźli się w centrum Doliny Godryka, gdzie faktycznie zostało rozstawione kilka stoisk. - Czyli jednak jest szansa na to, że nie będziesz musiał się popisywać. - W tonie jej głosu dało się usłyszeć odrobinę rozczarowania, ale skoro na miejscu byli prawdziwi specjaliści, to Benjy nie musiał przesadnie się angażować w tworzenie wianka.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control