• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith]

[01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith]
edytka rokłudowa
I'll hide behind a smile
and

understanding eyes
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
amnezjatorka
Niebiesko-zielone oczy Edith, przydymione trochę niedbałym, ciemno-szarym makijażem są przeważnie neutralne — czasem tylko na ułamek sekundy skrzą niejednoznacznie, zupełnie jakby ich właścicielka planowała coś niedobrego. Włosy, nie potrafiąc zdecydować pomiędzy prostą taflą, a burzą loków, okalają bladą twarz niesfornie, zakrywając czoło i lekko odstające uszy. Przeważnie spływają swobodnie w dół pleców, nieskrepowane skomplikowanymi upięciami czy tysiącem wsuwek, bo kto miałby do tego cierpliwość. 170 cm wzrostu, normalnej budowy. Chód Rookwood jest zupełnie zwyczajny, chociaż z ust niemiłych ciotek i plotkujących matron, nie raz słyszała, że brakuje jej gracji oraz powabu typowego dla panien z czystokriwstych rodzin — nadrabia to jednak drogimi, dobrze skrojonymi i modnymi szatami w kolorach głębokiej zieleni, czerwieni oraz czerni. Jest blada, ktoś mógłby powiedzieć, że chorobliwie blada, ale nawet długie godziny w słońcu nie są w stanie zmienić kolorytu jej cery. Z drugiej strony może to i dobrze, bo dzięki temu jej twarz nieoświadcza rumieńcy, piegów czy najdrobniejszych pieprzyków. Długie palce i dłonie zdobią misterne pierścienie oraz srebrne bransolety, które brzęczą z każdym jej ruchem. Pachnie świeżo i dość przyjemnie; świeżym praniem oraz soczystymi owocami, chociaż gdzieś w tle można poczuć również zapach dymu papierosowego.

Edith Rookwood
#7
Dzisiaj, 00:03  ✶  

Czy Edith robiła to w imię ideologii? Była ona jednym z zapalników, jakie skierowały ją ku tak karygodnemu zachowaniu, ułatwiały to niewybaczalne dla normalnych ludzi zachowanie, ale najważniejsze było dla niej przetrwanie. Gra pozorów, w której zawsze wychodzi obronną ręką; tak by nikt nigdy nie dowiedział się, jak czarne ma myśli, jak bardzo nie szanuje ludzkiego życia. Nie tylko mugole byli w jej mniemaniu gorsi od niej — wielu czarodziejów czystej krwi, tych którzy byli zbyt słabi by się postawić, zbyt miałcy by wziąć sprawę w swoją ręce nawet w najgorszych okolicznościach, znajdowali się równie nisko. Do czynu pchała ją desperacja, pragnienie życia i przeżycia, zrobienia czegoś więcej niż wymazania kilku pamięci mugoli czy wprowadzenia zmiany w ich zachowaniu — tak, by chociaż na chwilę obracali się przeciwko sobie.

— Nie wiem. — powiedziała szczerze, bo pewna być nie mogła. Czy szaleństwo, które zapanowywało w umysłach mugoli wtedy, gdy ojciec uczył ją legilimencji właśnie na nich, można było nazwać śmiercią? Czy człowiek żył, gdy jego umysł nie był w stanie poradzić sobie z złymi wizjami, które przychodziły znienacka, sprowokowane nieudolnymi czarami rzuconymi pod czujnym okiem ojca przez wtedy jeszcze nastolatkę. Czy, gdy mąciła im w umysłach nakłaniając do przemocy, krążąc w strefie nigdy niewypowiedzianych fantazji, w których stronę ich pchała można było zaliczyć, jako śmierć powolną, bo śmierć czystości duszy i sumienia?

— Być może, gdy uczyłam się legilimencji, ale nigdy bezpośrednio, raczej były to wypadki przy pracy. — Nie podobało jej się, że tak drąży, to może, który rzucił między słowami kilkanaście minut wcześniej, gdy nakazał jej zrobić to do czego się posunęła, ciążyło jej niemiłosiernie. Bo co jeśli jednak zmieni swe zdanie. Miała wrażenie, nienienie, Edith, była pewna, że jej życie jest warte więcej niż to, należące do mugola.

Czuła się, jak zwierzę zagonione w najciemniejszy, najgłębszy zakątek lasu, jak istota, która wyrywa się w nadziei, że los oszczędzi ją z rąk myśliwego. Kata. Oprawcy.

Wyczekiwała więc w ciszy, spokojnie, na jego kolejne słowa, nieustająco wpatrując w maskę Śmierciożercy, gdzieś, za czym zajmowała się twarz. Być może i jej znana. W swojej desperacji posunęła się do najgorszego, czego więc chciał? Do czego prowadziły te pytania, jakby to czy zabiła było ważne. Złość narastała dalej, chociaż tym razem spokojniej, sącząc żyłami Rookwood w oczekiwaniu. Była pewna jednego — nie ulegnie. To była ostatnia rzecz, jaką zrobi tej nocy na polecenie Śmierciożercy.



charm me. FURIOUSLY.
[Obrazek: 7a90f11105af48eb0dfbf06ddd0ce3052d8869b1.jpg]
torment me. IN DETAIL.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edith Rookwood (2258), Nicholas Travers (1141)




Wiadomości w tym wątku
[01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith] - przez Edith Rookwood - 10.08.2026, 03:09
RE: 01/05/1971 — Pierwsze ataki Śmierciożerców — Nicholas & Edith - przez Nicholas Travers - 15.08.2026, 11:23
RE: 01/05/1971 — Pierwsze ataki Śmierciożerców — Nicholas & Edith - przez Edith Rookwood - 17.08.2026, 18:32
RE: [01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith] - przez Nicholas Travers - 28.08.2026, 00:27
RE: [01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith] - przez Edith Rookwood - 02.09.2026, 22:19
RE: [01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith] - przez Nicholas Travers - 04.09.2026, 22:56
RE: [01/05/1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców [Nicholas&Edith] - przez Edith Rookwood - Dzisiaj, 00:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa