10.09.2026, 18:00 ✶
Oboje wiemy, że nie możesz mu pomóc - tak jak i sobie nie możesz
Powtórzył zaraz po nim głos w głowie Thomasa. To było coś co bardzo dobrze wiedział, ale wypowiedziane na głos przez kogoś innego, a nie jego samego czy głos w głowie… Nawet nie otwierał ust, żeby zaprzeczyć, dobrze wiedział, że mówił prawdę. Figi nie był kimś kto mógłby ratować innych tonących skoro sam znajdował się gdzieś na dnie oceanu szorując po nim dupskiem.
Thomas zmarszczył lekko brwi, czekając na resztę zdania, która jednak nie nadeszła. Jeżeli było coś z tym radziej sobie niż ze słowami to były to czyjeś łzy. Przez krótką chwilę stał jak kompletny idiota, nadal trzymając dłoń na jego ramieniu i zastanawiając się, co właściwie powinien zrobić. Przytulić go? Powiedzieć coś? Udawać, że niczego nie zauważył? Każda możliwość wydawała się równie zła, a zanim jego mózg łaskawie zdecydował się wybrać którąkolwiek, Flynn wyrwał się z tego wszystkiego, złapał kurtkę i ruszył do wyjścia.
Nie zatrzymał go, patrzył tylko, jak wychodzi, a potem jeszcze przez kilka sekund gapił się na drzwi, jakby liczył, że zaraz się otworzą i Flynn wróci, mówiąc, że właściwie to zapomniał papierosów albo czegokolwiek innego. Nie wrócił.
Thomas potarł dłonią twarz i wypuścił ciężko powietrze. Spojrzał na niedopałek pozostawiony na parapecie i przez moment miał ochotę zapalić następnego.
- Kurwa - mruknął tylko do siebie i odepchnął się od parapetu, aby zrobić to po co tu przyszedł i też się ulotnić z domu siostry.
Powtórzył zaraz po nim głos w głowie Thomasa. To było coś co bardzo dobrze wiedział, ale wypowiedziane na głos przez kogoś innego, a nie jego samego czy głos w głowie… Nawet nie otwierał ust, żeby zaprzeczyć, dobrze wiedział, że mówił prawdę. Figi nie był kimś kto mógłby ratować innych tonących skoro sam znajdował się gdzieś na dnie oceanu szorując po nim dupskiem.
Thomas zmarszczył lekko brwi, czekając na resztę zdania, która jednak nie nadeszła. Jeżeli było coś z tym radziej sobie niż ze słowami to były to czyjeś łzy. Przez krótką chwilę stał jak kompletny idiota, nadal trzymając dłoń na jego ramieniu i zastanawiając się, co właściwie powinien zrobić. Przytulić go? Powiedzieć coś? Udawać, że niczego nie zauważył? Każda możliwość wydawała się równie zła, a zanim jego mózg łaskawie zdecydował się wybrać którąkolwiek, Flynn wyrwał się z tego wszystkiego, złapał kurtkę i ruszył do wyjścia.
Nie zatrzymał go, patrzył tylko, jak wychodzi, a potem jeszcze przez kilka sekund gapił się na drzwi, jakby liczył, że zaraz się otworzą i Flynn wróci, mówiąc, że właściwie to zapomniał papierosów albo czegokolwiek innego. Nie wrócił.
Thomas potarł dłonią twarz i wypuścił ciężko powietrze. Spojrzał na niedopałek pozostawiony na parapecie i przez moment miał ochotę zapalić następnego.
- Kurwa - mruknął tylko do siebie i odepchnął się od parapetu, aby zrobić to po co tu przyszedł i też się ulotnić z domu siostry.
Koniec sesji