10.09.2026, 22:06 ✶
Był to błąd taktyczny i Urd zbyt późno zdała sobie z tego sprawę. Powinna wyjśc od razu jak uznała, że jest to najlepsze rozwiązanie. Wyjść i nie patrzeć na twarz Brynji, na którą przecież nie chciała krzyczeć. Po prostu się martwiła, martwiła się strasznie i przeraźliwie, bo o ile sama lubiła ryzykować (zawsze jej się z resztą udawało wyjść z opresji cało) o tyle bardzo, bardzo nie chciała, żeby Brynja ryzykowała. I Nordgersimowie z jednej i Mulcibery z drugiej mogły narzekać, że młoda marnuje się w pracach, które zdecydowanie nie przystawały młodej czystokrwistej pannie, ale prawda była taka, że Urd było to na prawdę na rękę, że mała foczka nie poszła w jej ślady nie postanowiła zbyt często grać w ruletkę z życiem i śmiercią.
Tymczasem…
Prawdziwym wyzwaniem było utrzymanie się pod naporem tej prawdy.
Jednej i drugiej z resztą, bo Ceolsige postanowiła odpowiedzieć i nie czekając na jej reakcję dodatkowo POCAŁOWAĆ JĄ na oczach JEJ SIOSTRY.
Sapnęła krótko i gniewinie.
– Jesteś szalona– wypuściła z siebie zamiast jakiejkolwiek innej odpowiedzi i choć mówiła w języku Nordgersimów, to jednak wzrok miała utkwiony w teatralnie wycofującej się Sige. Drugie sapnięcie i trzaśnięcie drzwiami. To musiało im wystarczyć na razie jako jej odpowiedź. Oraz fakt, że zgarnęła przed wyjściem sakiewkę z kilkoma galeonami. Miały już dwie butelki wina, być może bosonoga w białej sukni przemierzająca nocny Londyn potrzebowała i trzeciej na północ pełną zwierzeń. Tak żeby przypadało po jedną na głowę. Tak byłoby… tak najprawdopodobniej byłoby najbardziej sprawiedliwie, żeby Ceolsige nie musiała bardzo cierpieć z powodu poltergeista.
…In vino veritas…
!BINGO C4
Tymczasem…
Prawdziwym wyzwaniem było utrzymanie się pod naporem tej prawdy.
Jednej i drugiej z resztą, bo Ceolsige postanowiła odpowiedzieć i nie czekając na jej reakcję dodatkowo POCAŁOWAĆ JĄ na oczach JEJ SIOSTRY.
Sapnęła krótko i gniewinie.
– Jesteś szalona– wypuściła z siebie zamiast jakiejkolwiek innej odpowiedzi i choć mówiła w języku Nordgersimów, to jednak wzrok miała utkwiony w teatralnie wycofującej się Sige. Drugie sapnięcie i trzaśnięcie drzwiami. To musiało im wystarczyć na razie jako jej odpowiedź. Oraz fakt, że zgarnęła przed wyjściem sakiewkę z kilkoma galeonami. Miały już dwie butelki wina, być może bosonoga w białej sukni przemierzająca nocny Londyn potrzebowała i trzeciej na północ pełną zwierzeń. Tak żeby przypadało po jedną na głowę. Tak byłoby… tak najprawdopodobniej byłoby najbardziej sprawiedliwie, żeby Ceolsige nie musiała bardzo cierpieć z powodu poltergeista.
…In vino veritas…
Koniec sesji
!BINGO C4