Udało jej się znaleźć to, co sobie zwizualizowała, co uznała za spory sukces. Być może musieli przez jej wizję daru wotywnego spędzić przy stoiskach nieco więcej czasu, niż mogli zakładać na początku, jednak czuła się bardzo usatysfakcjonowana swoim zakupem. Benjy nawet przez moment nie marudził, podążał z nią od stoiska do stoiska, aby mogła znaleźć swój wymarzony, srebrny diadem. Nie skomentował również jego ceny - Prue zdawała sobie sprawę z tego, że wybrała raczej ponadprzeciętną opcję, jednak nie musieli specjalnie się ograniczać. Całkiem nieźle im się wiodło, mogła więc spełniać niektóre ze swoich zachcianek, a nie miała ich też zbyt wielu. Gdy jej mąż wybrał coś dla siebie mogli oddalić się z centrum Doliny Godryka, w końcu udać się na torfowiska, gdzie mieli złożyć ofiarę wodom.
Spacer trwał dłuższą chwilę, powoli przestali mijać kolejnych przechodniów, zabudowania znajdowały się za nimi, a i droga była coraz mniej wydeptana, aż w końcu przestała być drogą, a ścieżką. Gdy znaleźli się wśród drzew jej krok stał się nieco bardziej ostrożny, poruszała się wolniej - nie chcąc zostawić jednego ze swoich pantofelków w błocie, musiała myśleć o tym, gdzie postawi nogę, bo szkoda by było, aby wróciła do domu bez butów. Nie przygotowała się odpowiednio do tego spaceru, przez co, że decyzja została podjęta bardzo spontanicznie - nie było to nic nowego w ich przypadku.
Pytanie męża nieco ją zaskoczyło, chociaż właściwie to powinni poruszyć ten temat. To był ich pierwszy, wspólny sabat jako małżeństwo, co było dosyć wyjątkowym wydarzeniem. - Myślałam o tym, że moglibyśmy zaszyć się w domu. Po prostu spędzić ten czas we dwoje, nie mam szczególnych życzeń, może wcześniej odwiedzić Ellie, pewnie mogłaby nam powróżyć, to idealny czas. Zazwyczaj ją odwiedzałam. - Babcia na pewno by się ucieszyła z ich wizyty. - Jak to u Ciebie wyglądało? - Nie pytała go o to wcześniej, sporą część swojego życia spędził w drodze, nie wydawało jej się, że miał czas na świętowanie, ale kto wie? Może miał jakieś swoje przyzwyczajenie, które warto było kontynuować. - Pewnie widziałeś różne rytuały podczas swoich wojaży. - Ustalali w końcu wspólny plan na ten wyjątkowy wieczór. Nie wątpiła w to, że Benjy mógł wprowadzić nieco świeżości, w końcu przez lata bywał w naprawdę różnych miejscach i sporo widział, a ona nie miała nic przeciwko temu, aby spróbować czegoś nowego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control