• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery)

[23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery)
edytka rokłudowa
— you're insane —
GOD FORBID a girl
carry on her FAMILY LEGACY

wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
amnezjatorka
mocny, niedbały makijaż oczu | długie, najczęściej rozpuszczone włosy prawie zawsze w nieładzie | neutralny wyraz twarz | dołeczki, gdy się uśmiecha | lekko odstające uszy | budowa szczupła, ale i kobieca | 170 cm wzrostu | blada skóra bez skazy oraz rumieńców | drogie szaty w kolorze głębokiej czerwieni, zieleni lub czerni | dużo pierścieni oraz srebrnych bransolet | pachnie świeżym praniem, owocami, ale i odrobiną dymu papierosowego

Edith Rookwood
#2
10.09.2026, 22:29  ✶  

Nawet towarzystwo ulubionej kuzynki, nie było w stanie poprawić humoru Edith.

Powiedzieć, że nienawidzi lasów, pól, rzek; dzikiej natury w ogólnym tego słowa znaczeniu, to tak jakby powiedzieć nic. Stąpając obok Astorii, czuła się jak kaczka albo troll jaskiniowy, którego stopa nigdy nie postała w cieniu drzew, bo większość życia spędzał pośród skał. Jej skałami było miasto, Londyn i wszystkie eleganckie sale, najmodniejsze restauracje oraz szare, brudne ulice, gdzieś, gdzie każdy kolejny krok nie groził skręceniem kostki, nie krzaki w okolicy Londynu. Pomimo tej całej niechęci, nie potrafiła jednak Astorii odmówić, tylko i wyłącznie dlatego, że była — no cóż — Astorią.

Na początku ich wycieczki po chrust była jeszcze w całkiem dobrym humorze; nogi Edith panowały nad sytuacją, stąpając po zabłoconej ziemi lekko, dopiero, gdy weszły w głąb, tam gdzie drzewa rosły co raz gęściej, a las robił się jakiś mroczy, pojawiły się małe niedogodności.

Idąc czuła się, jak kaczka, albo nie, jak troll, który większość swego życia spędził w górach się czuła, nie zapuszczając się z swej jaskini dalej, niż dobrze znana istocie okolica. Jej górami był jednak Londyn — z najmodniejszymi restauracjami i uroczymi kawiarenkami. Z domami mody i zatłoczoną Pokątną, gdzieś, gdzie nawierzchnia była twarda na tyle, by nie skręcić sobie kostki czy nie wylądować twarzą w błocie.

Chyba dlatego też, te gałęzie, posyłała do tyłu z agresją. Niektóre z nich obijały się o drzewa oraz ziemię, losowo, łamiąc na pół, jedno czy dwa uderzenia były głuche, więc musiała trafić skrzata. Którego? Nie wiedziała, bo nie odwracała głowy w tył, patrząc ciągle prosto, w strachu, że się w tym lesie wywróci i jeszcze bardziej ubrudzi swe szaty. Jej kupka była zdecydowanie mniejsza, ale nie stresowała się tym zbytecznie, wystarczająco stresujące było dla Edith chodzenie po tym lesie.

— Dziwi mnie, że jeszcze nikt nie zrobił z tego całego zbierania interesu, — mruknęła Edith, marszcząc nos w niezadowoleniu, bo jednak z gałązek wyrastającego nieopodal drzewka, postanowiła zakraść się pomiędzy szopę, jaką ktoś mógł teraz nazwać jej włosy. — Bóstwom chyba wszystko jedno skąd ten chrust, ważne są intencje. Skoro ktoś wydaje na to swoje ciężko zarobione galeony, to raczej robi to szczerze. — wypowiadając ostatnie słowa, potknęła się, po raz pierwszy, o wystający nad powierzchnie ziemi korzeń. Robiąc to, kierowała jednocześnie drewno do tyłu w stronę skrzatów, a że koncentracji nie straciła, to sama gałąź z impetem poleciała daleko i bardzo, bardzo wysoko ponad głowami ich i skrzatów, w nikomu niewiadomą stronę. Szkoda, bo to był naprawdę ładny kawałek chrustu.

Na pytanie o kuzyna spochmurniała jeszcze bardziej.

— Proszę Cię, nie wspominaj nic o tym chłopaku. Po pogawędce na temat tego, jak się prowadzi strasznie się obruszył. Stwierdził, że ją kocha, a ja wpycham swój bulwowaty nos w nieswoje sprawy. — prychnęła zniesmaczona, bo co sobie ten gówniarz wyobrażał. — Chyba będę musiała uderzyć w stronę tej pannicy. Może jak straci wszystkie włosy na głowie, a na jej twarzy zagości prawdziwa bulwa zamiast nosa, to razem zmądrzeją i znajdą sobie inne zajęcie niż romansowanie. — czy Edith była w stanie to zrobić? Jak najbardziej. Szczególnie po tym komentarzu o nosie, bo jeśli chodzi o wtrącanie się w nieswoje sprawy to chłopak miał po części racje. Edith robiła to oczywiście tylko i wyłącznie ze względu na swoją rodzinę, nie miała jednak ochoty na gierki typowe dla czystokrwistych panien — większość zapominała o plotkach wyjątkowo szybko, za szybko jej osobistym zdaniem, dlatego musiała zadziałać bardziej bezpośrednio i brutalnie.

— Proszę, odwróć mą uwagę od tego gówniarza i tego lasu, bo zaraz wybuchnę. — rzuciła w rozpaczy, zestresowana cała. Jej dłoń zacisnęła się na różdżce, palce pobielały. — Możesz mówić o sobie, cokolwiek. Mężczyźni, rodzina, plotki, bylebym nie myślała o tej lafiryndzie i niewdzięcznik.



charm me. FURIOUSLY.
[Obrazek: 7a90f11105af48eb0dfbf06ddd0ce3052d8869b1.jpg]
torment me. IN DETAIL.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1094), Edith Rookwood (614)




Wiadomości w tym wątku
[23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 10.09.2026, 21:14
RE: [22.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Edith Rookwood - 10.09.2026, 22:29
RE: [23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 09.10.2026, 23:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa