4 godzin(y) temu ✶
Czy to tylko rdza?
O kim plotkujemy: Wytwórcy i handlarze żelaznych gwoździ na Samhain
Od kiedy plotkujemy: 23.10.1972
Kręgi: Mieszkańcy magicznego Londynu. Plotka rozrasta się od grup, które do tej pory były głównie nominalnie zainteresowane Samhain. Zyskała szczególny zasięg pośród mieszkańców walczących z klątwami i nawiedzeniami pozostawionymi po spalonej nocy.
Początkowo plotka niosła się pośród zaułków Notkurnu. Kiedy zaczęła krążyć własny życiem nie dało się już namierzyć jej źródła. Po domkach i jarmarkach krążyło pytanie czy to prawda. Ludzie, którzy zirytowani lub czasem zdesperowani starali się uwolnić swoje domostwa od klątw po spalonej nocy nieświadomie swoimi pytaniami ją podsycali. Czy wystarczą żelazne gwoździe? Czy zwykłe gwoździe nie znikną pośród wielu podobnych przed wzrokiem Matki? Czy ich wytwórcy nie ukrywają przed klientami tajemnego składnika który gwarantuje sukces? Zwłąszcza ostatnie pytanie okazywała się trafiać na podatny grunt w obliczu dziwnych spleceń losu, które zdawały się gwarantować porażkę wykonania gwoździ niezależnie od ilości prób. Czyżby zmowa wytwórców lub wygodna wymówka by windować ceny na ograniczonych zasobach?
Pytania tworzyły popyt, a popyt tworzył podaż.
Okutani w obszerne płaszcze handlarze z okrytymi cieniem twarzami mieli odpowiedzi na te pytania. Najpopularniejszym była krew mugolskich kapłanów jako konieczny element czy to procesu hartowania czy też obmywanie już gotowych gwoździ w tejże. Coś co akuratnie jeden z nich miał w ofercie dla specjalnych klientów…