11.09.2026, 21:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2026, 21:08 przez Millie Moody.)
–29.10–
Bilecik dotarł z koszem dorodnych dyń i bakłażanów. To właściwie nie był bilecik. To była wymięta kartka bezlitośnie wyrwana ze szkicownika.
Sorasy Johny. Wykorzystałam już zapas magii na ten pieprzony sabat i ręce nie są tak sprawne, jak myślałam, że będą. Ale poproś Norę, myślę, że od ręki Ci kopsnie dyńkę. Dzięki za czekoladki. Wpadnij sam wiesz gdzie przed sabatem na moje wcale nie tak mocno przypieczone ciasteczka. Ludzie mówią że już tak nie chrzęszczą w zębach jak na początku, gdy zaczynałam je robić.
M