- Można to chyba tak ująć. - Wypadało przecież dać coś od siebie. Być może nie było to nic szczególnie imponującego, miejsce przecież też było mu znajome, ale wydawało jej się, że i tak może mu się to spodobać. No i najważniejsze, ta atrakcja miała być całkiem praktyczna, być może faktycznie kiedyś będzie musiał skorzystać z podobnych praktyk. Prue lubiła użyteczne prezenty, one świadczyły też o tym, że się kogoś znało i wiedziało, co kiedyś może się mu przydać.
- Fakt, niektóre rzeczy się nie zmieniają. - Zawsze tacy byli. Lubili sprawdzać granice, testować swoje umiejętności, badać możliwości. Najwyraźniej miało tak być zawsze. W sumie dobrze było wiedzieć, że mimo tego, iż minęło tyle lat nadal pozwalali sobie być ciekawymi świata. Niektórzy ludzie gubili to w dorosłości.
- Nie musiałam, ale chciałam. Wolałam się upewnić wiesz, żeby nie było, no i sprawdzić, czy nadal ufasz mi tak jak kiedyś. - Jeszcze ktoś by ją posądził o to, że zmuszała go do tych nekromantycznych praktyk. Nie zdziwiło ją to, że tak po prostu stwierdził, że chce to zrobić, w jego przypadku nie było to zupełnie zaskakujące. Zapewne często się dokształcał i poznawał najróżniejsze praktyki magiczne, bo bywał w miejscach, które znacząco różniły się od tego, co było im znane.
- To nie jest odpowiedni moment. Nie możesz mnie rozpraszać. - W końcu za chwilę mieli zacząć lekcję, jeszcze coś poszłoby nie tak przez to, że nie do końca skupiała się na wykładanym materiale. Jasne, miło było usłyszeć, że tak ją widział, było to dla niej raczej nietypowe, bo nikt wcześniej tak o niej nie mówił, jednak w tej chwili powinni się skupić na czymś innym. Doceniała jednak oczywiście te komplementy, chociaż jeszcze niekoniecznie w nie wszystkie wierzyła.
- Nie wiem, czy pamiętasz, ale imponowałeś mi wtedy, kiedy jeszcze nie odstraszałeś wyglądem i nie miałeś takich mocnych pleców. - Od kiedy go poznała patrzyła na niego z podziwem, uważała, że miała spore szczęście, że to właśnie on wszedł wtedy do tamtego przedziału w pociągu. Miała szansę spędzić z nim sporo czasu, o którym nigdy nie zapomniała, mimo, że później ich relacja bardzo się rozjechała.
Prue spoglądała na niego uważnie, kiedy powtarzał jej ruchy. Nie komentowała jednak tego, tylko się w niego wpatrywała. Zresztą, czy było co komentować, jak zawsze złapał wszystko w mig. - Tak, jest dobrze. - To była jednak ta łatwiejsza część, później mogło być różnie.
- Myślę, że niestety nie mam ku temu predyspozycji. - Nie było szansy, aby była w stanie go objąć swoimi rękoma, był zbyt wielki.
- Expecto Patronum to inkantacja, ale podejrzewam, że i to wiesz. - Nie był przecież ignorantem, teorię miał opanowaną całkiem nieźle, pozostawało tylko sprawdzić, jak pójdzie mu z praktyką.
Wypadało, aby i ona pokazała mu, jak powinno to wyglądać. Złapała mocniej różdżkę w ręku, machnęła ją pewnie w powietrzu, a jej umysł wrócił do momentu, w którym się poznali, było to jedno z tych wspomnień do których lubiła wracać, świat wydawał się być wtedy bardzo przyjaznym miejscem.
Akcja nieudana
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control