13.09.2026, 19:12 ✶
O tym, że relaksowało go przeglądnie się w lustrze albo strojenie przed nim, to akurat wiedziała doskonale. Miała na myśli bardziej aktywne czynności, więc udało mu się sprawnie wybrnąć.
- Rysować? - powtórzyła, wychwytując tę niepewność, która pojawiła się w jego głosie. Nie spodziewała się tego. Właściwie, gdyby miała zgadywać, wymieniłaby kilka innych rzeczy, zanim pomyślałaby o rysowaniu. Tym bardziej że Renigald nie wyglądał na człowieka, który szczególnie chętnie opowiadałby o swoich drobnych, twórczych zajęciach. - Pokażesz mi? - zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. Sztuka miała tę osobliwą właściwość, że czasem zdradzała o człowieku więcej, niż ten chciałby powiedzieć wprost. Sposób prowadzenia kreski, dobór tematów, powtarzające się motywy - wszystko to mogło być przypadkowe, ale równie często stanowiło nieświadomy ślad pozostawiony przez autora.
- Nie wiem, chyba warto spróbować. Ostatecznie nic nie stracisz, a możesz odzyskać spokój w mieszkaniu - stwierdziła jeszcze. Niby miała pełne ręce roboty, ale z drugiej strony jeden lampion w tę czy w tamtą, to już nie robiło większej różnicy. - Zaczekaj. I usiądź sobie. - wskazała wygodny fotel w rogu, na którym zwykle odpoczywała po godzinach spędzonych na nogach przed płótnem.
Nie potrzebowała wiele czasu, żeby przeorganizować sobie pracę. Odstawiła narzędzie, którym zajmowała się wcześniej, a następnie przesunęła kilka dyń stojących na środku stołu, robiąc sobie więcej miejsca. Jedną po drugiej odsuwała na bok, oceniając je szybkim spojrzeniem, aż wreszcie zatrzymała dłoń na niewielkiej, stosunkowo symetrycznej sztuce.
- Ta będzie dobra - uznała bardziej dla siebie niż dla niego. Przygotowanie do właściwej pracy zajęło jej zaledwie kilka chwil. Poprawiła włosy, które ponownie zaczęły wysuwać się z upięcia, tym razem spinając je mocniej, a następnie zawiązała fartuch nieco ciaśniej w pasie. Palcami zebrała z blatu drobne kawałeczki dyni i strzepnęła je na przygotowaną tacę. Przez kilka minut drążyła dynię. Następnie zaczęła szkicować wzór, który wpadł jej do głowy. Postawiła na coś prostego - smukłe, wydłużone linie układające się w coś przypominającego stylizowane liście i płomienie. Eleganckie, ale nie przesadnie ozdobne.
- Planujesz wybrać się na sabat? - zagaiła, gdy ostrze wchodziło w pomarańczową powierzchnię pod odpowiednim kątem, tworząc pierwsze wąskie szczeliny.
[lampion dla Renigalda; rzemiosło ◉◉○○○, sztuki plastyczne I]
- Rysować? - powtórzyła, wychwytując tę niepewność, która pojawiła się w jego głosie. Nie spodziewała się tego. Właściwie, gdyby miała zgadywać, wymieniłaby kilka innych rzeczy, zanim pomyślałaby o rysowaniu. Tym bardziej że Renigald nie wyglądał na człowieka, który szczególnie chętnie opowiadałby o swoich drobnych, twórczych zajęciach. - Pokażesz mi? - zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. Sztuka miała tę osobliwą właściwość, że czasem zdradzała o człowieku więcej, niż ten chciałby powiedzieć wprost. Sposób prowadzenia kreski, dobór tematów, powtarzające się motywy - wszystko to mogło być przypadkowe, ale równie często stanowiło nieświadomy ślad pozostawiony przez autora.
- Nie wiem, chyba warto spróbować. Ostatecznie nic nie stracisz, a możesz odzyskać spokój w mieszkaniu - stwierdziła jeszcze. Niby miała pełne ręce roboty, ale z drugiej strony jeden lampion w tę czy w tamtą, to już nie robiło większej różnicy. - Zaczekaj. I usiądź sobie. - wskazała wygodny fotel w rogu, na którym zwykle odpoczywała po godzinach spędzonych na nogach przed płótnem.
Nie potrzebowała wiele czasu, żeby przeorganizować sobie pracę. Odstawiła narzędzie, którym zajmowała się wcześniej, a następnie przesunęła kilka dyń stojących na środku stołu, robiąc sobie więcej miejsca. Jedną po drugiej odsuwała na bok, oceniając je szybkim spojrzeniem, aż wreszcie zatrzymała dłoń na niewielkiej, stosunkowo symetrycznej sztuce.
- Ta będzie dobra - uznała bardziej dla siebie niż dla niego. Przygotowanie do właściwej pracy zajęło jej zaledwie kilka chwil. Poprawiła włosy, które ponownie zaczęły wysuwać się z upięcia, tym razem spinając je mocniej, a następnie zawiązała fartuch nieco ciaśniej w pasie. Palcami zebrała z blatu drobne kawałeczki dyni i strzepnęła je na przygotowaną tacę. Przez kilka minut drążyła dynię. Następnie zaczęła szkicować wzór, który wpadł jej do głowy. Postawiła na coś prostego - smukłe, wydłużone linie układające się w coś przypominającego stylizowane liście i płomienie. Eleganckie, ale nie przesadnie ozdobne.
- Planujesz wybrać się na sabat? - zagaiła, gdy ostrze wchodziło w pomarańczową powierzchnię pod odpowiednim kątem, tworząc pierwsze wąskie szczeliny.
Rzut N 1d100 - 44
Słaby sukces...
Słaby sukces...
[lampion dla Renigalda; rzemiosło ◉◉○○○, sztuki plastyczne I]
learn the rules
then break some
then break some