• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [26.10.1972] In the woods somewhere | Guinevere & Zelena

[26.10.1972] In the woods somewhere | Guinevere & Zelena
Dr Jekyll & Mr Hyde
o dwóch takich, co podzieliły księżyc
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
rozszczepieniec
zawód
stażystki w Mungu / kelnerki w mugolskim barze
Dość wysoka (173 cm) blondynka o niebieskich oczach. Wydaje się szczupła, ale w rzeczywistości jest dobrze umięśniona i szybko biega. Mówi z delikatnym akcentem. Najczęściej zakłada mugolskie ubrania, ceni sobie swobodę, ale na specjalne okazje ma kilka pięknych sukni i szat, odziedziczonych po matce.

Zelena Brekker
#2
13.09.2026, 21:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2026, 22:35 przez Zelena Brekker.)  
aktywna pełnia

Las był dziś spokojny. Zelena szła powoli z dużym wiklinowym koszem, już w połowie wypełnionym chrustem. Wystawały z niego cienkie, suche gałązki, kawałki kory i kilka grubszych konarów, które znalazła wcześniej przy powalonych drzewach. Co jakiś czas zatrzymywała się, pochylała i wybierała z poszycia kolejną odpowiednią gałąź - suchą, ale nie spróchniałą, wystarczająco lekką, by mogła dołożyć ją do reszty. Nie spieszyła się. Właściwie cała jej wędrówka wyglądała praktycznie tak samo: kilka kroków, zatrzymanie. Rozejrzenie się. Pochylenie. Chrzęst liści pod butami. Potem ciche stuknięcie drewna o drewno, kiedy kolejna gałąź lądowała w koszu.
Ubrana była zdecydowanie bardziej kolorowo, niż wymagałaby tego zwyczajna wyprawa do lasu. Szerokie, brązowe spodnie z sztruksu miękko układały się przy każdym kroku, ciężkie skórzane buty były już przyprószone wilgotną ziemią, a spod luźnego, kremowego swetra wystawał kołnierzyk koszuli w drobny, kwiatowy wzór. Na ramiona narzuciła patchworkowy płaszcz w przygaszonych odcieniach rdzy, zieleni, brązu i musztardowej żółci. Las zdawał się pochłaniać jej obecność. Kolorowe ubrania ginęły pomiędzy jesiennymi liśćmi, a jej kroki były na tyle ciche, że czasem jedynym śladem po niej był delikatny szelest poruszanego poszycia. Co pewien czas przystawała przy większym pniu i przesuwała dłonią po jego powierzchni, sprawdzając, czy leżące drewno nada się w części do zabrania. Innym razem rozgarniała czubkiem buta liście, spod których wyłaniały się drobne gałązki. Zbierała je niemal mechanicznie, wkładając do kosza bez większego zastanowienia. Miała przy tym zamyślony wyraz twarzy. Jej spojrzenie często błądziło gdzieś dalej, między pniami drzew, zamiast skupiać się na tym, co znajdowało się tuż pod nogami. Las był cichy i wystarczająco odległy od codziennego zgiełku, by łatwo było pozwolić myślom odpłynąć. A kiedy kosz robił się coraz cięższy, poprawiała jego uchwyt i szła dalej, zagłębiając się coraz bardziej między drzewa.
"Uważaj!" - dobiegło gdzieś z boku. Zelena uniosła głowę, ale nie dosłyszała reszty. Zamiast tego dostrzegła nieznajomą kobietę stojącą kilka kroków dalej i przez krótką chwilę zastanawiała się, czy ta właśnie coś do niej powiedziała. Zrobiła jeszcze jeden krok. I wtedy ziemia zniknęła jej spod stopy.
- O Boże! - Warstwa liści załamała się nagle, jak cienka zasłona, a jej stopa zniknęła pomiędzy nimi. Przez krótką chwilę próbowała odruchowo odzyskać równowagę, ale ciężar dużego kosza pociągnął ją w bok. Druga noga ześlizgnęła się po mokrym podłożu i już po sekundzie nie miała się czego złapać. Runęła prosto w ukrytą dziurę. Kosz wysmyknął się z jej rąk, gałęzie rozsypały się naokoło, a dziewczyna wylądowała niżej, pomiędzy liśćmi i wystającymi korzeniami. Przez moment wszystko wydarzyło się tak szybko, że nawet nie zdążyła krzyknąć. Dopiero kiedy spróbowała odruchowo podnieść się na nogę, poczuła gwałtowny, ostry ból w kostce. Syknęła i natychmiast z powrotem opadła na ziemię. Ból promieniował od kostki w górę nogi, pulsujący i dokuczliwy. Zacisnęła dłonie na materiale spodni nad kostką i wzięła kilka ostrożnych oddechów, próbując przeczekać pierwsze, najbardziej nieprzyjemne ukłucie. Nie spodziewała się, że dół będzie tak głęboki (w ogóle się go nie spodziewała). Teraz jednak siedziała w nim cała, z jedną nogą podwiniętą niezręcznie pod sobą i włosami opadającymi jej na twarz. Spojrzała na rozsypane wokół gałęzie. Potem na kosz. Na końcu bardzo powoli przeniosła wzrok na swoją bolącą kostkę.
- No pięknie… - mruknęła pod nosem.

!Trauma Ognia
rzut
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (436), Pan Losu (34), Zelena Brekker (529)




Wiadomości w tym wątku
[26.10.1972] In the woods somewhere | Guinevere & Zelena - przez Guinevere McGonagall - 01.08.2026, 21:56
RE: [26.10.1972] In the woods somewhere | Guinevere & Zelena - przez Zelena Brekker - 13.09.2026, 21:36
RE: [26.10.1972] In the woods somewhere | Guinevere & Zelena - przez Pan Losu - 13.09.2026, 21:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa