• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith]

[28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith]
edytka rokłudowa
I'll hide behind a smile
and

understanding eyes
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
amnezjatorka
Niebiesko-zielone oczy Edith, przydymione trochę niedbałym, ciemno-szarym makijażem są przeważnie neutralne — czasem tylko na ułamek sekundy skrzą niejednoznacznie, zupełnie jakby ich właścicielka planowała coś niedobrego. Włosy, nie potrafiąc zdecydować pomiędzy prostą taflą, a burzą loków, okalają bladą twarz niesfornie, zakrywając czoło i lekko odstające uszy. Przeważnie spływają swobodnie w dół pleców, nieskrepowane skomplikowanymi upięciami czy tysiącem wsuwek, bo kto miałby do tego cierpliwość. 170 cm wzrostu, normalnej budowy. Chód Rookwood jest zupełnie zwyczajny, chociaż z ust niemiłych ciotek i plotkujących matron, nie raz słyszała, że brakuje jej gracji oraz powabu typowego dla panien z czystokriwstych rodzin — nadrabia to jednak drogimi, dobrze skrojonymi i modnymi szatami w kolorach głębokiej zieleni, czerwieni oraz czerni. Jest blada, ktoś mógłby powiedzieć, że chorobliwie blada, ale nawet długie godziny w słońcu nie są w stanie zmienić kolorytu jej cery. Z drugiej strony może to i dobrze, bo dzięki temu jej twarz nieoświadcza rumieńcy, piegów czy najdrobniejszych pieprzyków. Długie palce i dłonie zdobią misterne pierścienie oraz srebrne bransolety, które brzęczą z każdym jej ruchem. Pachnie świeżo i dość przyjemnie; świeżym praniem oraz soczystymi owocami, chociaż gdzieś w tle można poczuć również zapach dymu papierosowego.

Edith Rookwood
#4
13.09.2026, 22:07  ✶  

Na widok Victorii może nawet odrobinę się rozchmurzyła. Nie było to jednak zadowolenie szalone, ale lepiej być w towarzystwie kogoś z rozumem i godnością człowieka, i to jeszcze kobietą, niż jakby na miejscu pojawił się inny pajac, podobny do jej towarzysza. A towarzyszem czarownicy był Artreus. W normalnych okolicznościach, to by mu tak z wejścia kazała spadać na drzewo, a najlepiej na ten słup, obok którego właśnie stali. Edith, nie znała się na niczym co było mugolskie, ale coś tam, kiedyś jej się o uszy obiło, że tymi metalowymi prętami, które kierowały się poziomo, od jednego, do drugiego szła siła, trochę, jak piorun. To byłby piękny dzień naprawdę, jakby jeden z takich słupów spadł na Artreusa, że niby wypadek i go tam rozplaszczył, marzenia nie spełniały się jednak tak łatwo.

Nie chciała mu dawać satysfakcji, że to spotkanie jest dla niej niemiłe, że na jego widok, to jej się coś robi wewnętrznie w środku, a pięść sama zaciska, w no cóż, pięść, ale uśmiechnęła się nich równie uprzejmie (chociaż tylko do Victorii, szczerze) na przywitanie, ciągle wyobrażała sobie jednak rozplaszczonego Artreusa i tylko dlatego udało jej się zignorować tą niechęć, co to wybrzmiewała pomimo wszystko w jego na siłę neutralnym głosie.

Kiedy wypowiadała kolejne słowa, mówiła bardziej do Victorii, niż do Bulstrode, odwróciła swe ciało w bok nawet, w sensie w jej stronę, tak by pokazać, że na żadne dyskusje z tym, tym, nim, nie ma nawet najmniejszej ochoty.

— No dobra, będzie bójka, jak patrzę na ich stan to w sumie innej opcji za bardzo nie ma, bo jak mieliby sobie wytłumaczyć te podbite oczy czy zadrapania na twarzach. — popatrzyła na tych przeklętych mugoli, co to zgarnięci byli w grupkę i patrzyli na siebie wzajemnie z nienawiścią, a na aurorów oraz innych pracowników ministerstwa, z nienawiścią oraz strachem w oczach.

— Właściwie, to co to za głupi pomysł żeby się bić zamiast uciekać, gdy ktoś rzuca na Ciebie klątwy, — prychnęła poirytowana, chociaż z drugiej strony, jak pomyślała sobie, że by jeszcze jej kazali za tymi mugolami biegać, to może to i lepiej, że wybrali mordobicie zamiast ewakuacji. — za grosz instynktu samozachowawczego. — po tych słowach, ruszyła w stronę mugolskiej bandy, w nadziei, że oni też za nią pójdą, bo obstawa by jej się przydała, chociażby ze względu na to, że mugoli było pięciu, a ona jedna sama.



charm me. FURIOUSLY.
[Obrazek: 7a90f11105af48eb0dfbf06ddd0ce3052d8869b1.jpg]
torment me. IN DETAIL.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (643), Edith Rookwood (833), Victoria Lestrange (963)




Wiadomości w tym wątku
[28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Edith Rookwood - 04.09.2026, 00:56
RE: [28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Victoria Lestrange - 05.09.2026, 00:25
RE: [28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Atreus Bulstrode - 11.09.2026, 04:28
RE: [28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Edith Rookwood - 13.09.2026, 22:07
RE: [28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Victoria Lestrange - Wczoraj, 22:54
RE: [28/10/1972, Great Hangleton]another day, another what the helly[Atreus,Vica&Edith] - przez Atreus Bulstrode - 9 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa