Niektórzy nie mieli najmniejszego problemu z tym, aby ustępować, nawet dla świętego spokoju. Oni byli jednak osobami, które sięgały po najbardziej absurdalne argumenty, tylko po to, aby udowadniać swoje racje. Od zawsze tak mieli, kiedy ze sobą dyskutowali, nie miało się to pewnie nigdy zmienić, chociaż było dużo przyjemniejsze od momentu, w którym przestali przy tym się krzywdzić. Kiedyś bardzo precyzyjnie potrafili sobie wbijać coraz to ostrzejsze szpilki, teraz wyglądało to zupełnie inaczej, chociaż sama forma ich dyskusji się nie zmieniła. Odbijali piłeczkę, czekając na kolejny argument drugiej strony, nie można było powiedzieć o tym, że nudzili się swoim towarzystwem. Zresztą Prue bardzo ceniła sobie tę jego upartość.
- Nie, to tylko jedna ze składowych, przecież mówiłam, że chodzi też o mięśnie, nie urosły Ci same, również masz coś ze słuchem? - Wychodziło na to, że nie była jedyna. Benjy również słyszał tylko to, co chciał usłyszeć. Sam zaczął rozkładać wszystko na części, a to prosiło się i o jej komentarz. Nie mogła tak po prostu tego zignorować, a że jego ego nie należało do najmniejszych to postanowiła i to wyciągnąć, najwyraźniej całkiem nieźle trafiła.
Nie zakładała zupełnie, że uszkodzenie przez nią diademu może być takie problematyczne. Jasne - miała świadomość, że nie należała do szczególnie silnych osób, czy nie była super zwinna, spodziewała się jednak tego, że los będzie dla niej łaskawy, odrobinę się w tym przeliczyła. Wykonała dwa słabe skoki, diadem nie wydawał się w ogóle odczuć tego, że próbowała go uszkodzić, aż w końcu, przy trzeciej próbie jej się udało.
- Nie chodziło o to, żebyś nie patrzył, chociaż może trochę, to było odrobinę upokarzające. - Nie była w stanie zniszczyć srebrnego świecidełka… potrafiła manipulować siłami życiowymi ludzi, a nie umiała rozwalić diademu, no nie była z tego powodu szczególnie dumna.
- Istniała taka szansa, w sensie, że przeżyje naszą dwójkę, Ciebie nie miałam zamiaru składać w ofierze, chociaż może to wcale nie był taki głupi pomysł. - Dodała jeszcze, pewnie poszłoby to zdecydowanie lepiej.
- Na szczęście się udało, więc nie muszę się zastanawiać nad planem b. - Była zmęczona, ale całkiem zadowolona z efektu, który udało jej się osiągnąć. Diadem nie był zniszczony, tylko odrobinę pęknięty dokładnie tak jak chciała.
- Bardziej gotowa nie będę. - Spojrzała w ciemną toń wody, dostrzegła przy okazji wyciągniętą dłoń męża, którą postanowiła złapać, zrobiła krok w przód i wtedy…
Czy stopa Prue utknęła w błocie?
Tak
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control