Wątpliwości odnośnie czarów zabezpieczających budynek, o ile jakieś posiadaliście, rozwiały się w chwili, kiedy Trevor zdecydował się skorzystać z zaklęcia rozpraszającego. Czarodziejem był doświadczonym, także nie stanowiło to dla niego większego problemu. Poza tym Jacob (lub inna osoba odpowiadająca za ogólne zabezpieczenie tego budynku), nie przyłożył się jakoś mocniej do tego, aby ochrona była naprawdę solidna. Nie spodziewał się, żeby cokolwiek złego miało spotkać go we własnym domu? Zapewne nie był pierwszym ani ostatnim człowiekiem, który myślał w ten sposób.
Z zewnątrz nie zmieniło się w zasadzie nic. Jedyne co - można było wreszcie zajrzeć do środka przez okno. Zauważyć cokolwiek więcej niż z wolna umierające kwiaty, zdobiące biały parapet. O ile Trevor zdecydował się to zrobić, jego oczom ukazał się prosty salon. Ciężkie zasłony, meble wypoczynkowe z drewna z zielonym obiciem, stolik kawowy również wykonany z takiego samego jasnego drewna, meblościanka, w jednym z kątów stojak na kwiaty, które nie były w lepszym stanie niż te, znajdujące się na parapecie.
Poza tym, Trevor nie był w stanie dostrzec nic podejrzanego. Mógł jednak obejść budynek, zajrzeć do środka przy pomocy okien. Upewnić się, że w innych pomieszczeniach sytuacja wygląda tak samo.
Chcąc udać się do sąsiadów, Avelina miała do wyboru posesje graniczące z tą należącą do czarodzieja, a także dwie po drugiej stronie ulicy. Pierwsza z nich, znajdująca się na prawo, to piętrowy, zadbany budynek. Zamieszkiwany najpewniej przez liczną rodzinę. Przez okna zauważyć można, że w kilku pomieszczeniach pali się światło. Po lewej stronie domostwo mniejsze, wydawać by się mogło, że w środku nikogo nie ma. Cisza, spokój, brak światła, duży porządek. Zbyt duży, jak na nieruchomość zamieszkaną. Po przeciwnej stronie dwa budynki. Jeden jednak nieco dalej, jego mieszkańcy raczej najlepszego widoku na domostwo Scotta mieć nie powinni. Zapewne zajrzeć warto tylko wtedy, gdyby od pozostałych sąsiadów nie udało się uzyskać konkretnych informacji. Ostatni budynek wydaje się mocno zaniedbany, ale przy tym niewątpliwie zamieszkany. W jednym z okien Avelinie udaje się nawet zauważyć jakąś sylwetkę. Kobieta? Mężczyzna? Tego określić nie jest w stanie. Ma jednak wrażenie, że ten ktoś im się przez chwilę przyglądał.
To właśnie do tego budynku Avelina ostatecznie podeszła i zapukała.
- Czego? - głos, niewątpliwie męski. Zachrypnięty. Podpity? Drzwi otwierają się, oczom czarodziejki ukazuje się starszy mężczyzna, siwy, zarośnięty, chudy, w ubrudzonej, białej koszuli, znoszonych jeansach, z puszką piwa w dłoni. Idąc w kierunku drzwi, nie zdecydował się odłożyć alkoholu.