• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue

[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
Wczoraj, 21:30  ✶  

Plan na dzisiaj był całkiem prosty. Mieli przejrzeć zawartość wszystkich kartonów, zacząć dekorować mieszkanie i dom na zewnątrz, wybrać to, co im się podobało, a resztę schować. Nie brzmiało to szczególnie skomplikowanie, chociaż nie miała wątpliwości co do tego, że powinni być ostrożni, zwłaszcza przeglądając bibeloty Ellie, jej babcia miała bardzo specyficzny gust i mogli trafić dosłownie na wszystko.

Prudence odziedziczyła tę drobną cechę jaką było zbieractwo po babci. Też lubiła kolekcjonować magiczne ozdoby, niektóre straszne, inne mniej, jedne pełne magii inne raczej po prostu zachwycające wizualnie. Nie było w tym wszystkim żadnej metody. Miała wrażenie, że nawet Benjy zaczął czerpać radość z tych przygotowań. Ich pierwsze, wspólne Samhain - nie mogło to wyglądać lepiej.

Widziała, że coś kombinuje, kiedy zobaczyła go z tą drabiną w rękach. Spowodowało to, że postanowiła na moment się zatrzymać, chociaż zmierzała w kierunku ganku, aby ustawić tam lampion wykonany przez jej brata. Eliasz naprawdę się postarał, stworzył dla niej wyjątkowo ładną dynię. Nie bez powodu zawsze ją wyręczał w tych manualnych robótkach - miał prawdziwy talent, w przeciwieństwie do niej. Ona zupełnie nie posiadała takich umiejętności, ale wracając… jej mąż zamierzał najwyraźniej coś gdzieś powiesić, nie mogła sobie odmówić obserwowania go podczas tej czynności.

- Jesteś bardzo pewny siebie, ale skoro tak mówisz, to nie wątpię w to, że plan jest genialny. - Na pewno potrafił ocenić swoje umiejętności. Był przecież taki rozsądny… mimo wszystko postanowiła jednak zostać tutaj jeszcze przez chwilę, potowarzyszyć mu podczas tej wspinaczki po drabinie. Oczywiście zamierzała to robić z odpowiedniego dystansu.

- Oczywiście, to tylko wieniec, żadna fizyka kwantowa. - Wieniec był tylko wieńcem, jednak nie do końca wierzyła drabinie, z której pomocy postanowił skorzystać. Nie miała pojęcia ile właściwie miała lat i kiedy ktoś ostatnio z niej korzystał, być może był to jeszcze jej dziadek? Nie, na pewno nie, to mogłoby bardzo źle wróżyć.

- Masz w planach renowacje dachu? Własnoręcznie? Jak mniemam zdarzyło Ci się już ro robić? - Skoro zamierzał zająć się remontem dachu, to wskazywałoby, że miał w tym jakieś doświadczenie, prawda? Niekoniecznie, w jego przypadku to wcale nie było takie oczywiste, chociaż jeśli już się na coś uparł to na pewno zamierzał to zrobić. Nie sądziła jednak, aby był to świetny pomysł, nie chciałaby zeskrobywać jego ciała z chodnika. Nie był to jednak ich dzisiejszy problem.

- Skoro absolutnie, to musi pójść gładko. - Miał do tej drabiny naprawdę dużo zaufania, nie miała pojęcia z czego ono wynikało.

Zaczął się wspinać, to znaczy wchodzić schodek po schodku z tym wieńcem w rękach. Prudence zrobiła krok do przodu, aby znaleźć się nieco bliżej, po co? Przecież i tak nie byłaby w stanie go złapać, gdyby coś poszło nie tak. Uważnie przyglądała się mężczyźnie, nie spuszczała wzroku nawet na sekundę. Właśnie przez to chyba zorientowała się co się wydarzy jeszcze przed nim, zauważyła pękający stopień, zdążyła jednak wyłącznie otworzyć usta… nim wydobył się z nich jakikolwiek dźwięk jej mąż wraz z drabiną znalazł się na ziemi. Jebnął, ale jak jebnął, miała wrażenie, że podłoga zadrżała.

Nie wylądował zgrabnie, nie wylądował na nogach, zdecydowanie coś nie poszło po jej myśli. Zrobiła kolejny krok w przód, musiała sprawdzić, czy miał wszystkie zęby, być może naprawdę powinna zmienić swoją specjalizację i zająć się wstawianiem zębów? - Żyjesz? - Było to chyba istotne pytanie.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (1975), Prudence Fenwick (1403)




Wiadomości w tym wątku
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 17:06
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 20:15
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 21:12
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 21:30
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 23:14
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 2 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa