14.09.2026, 20:34 ✶
I jeszcze udawał, że nie ma pojęcia, o co chodzi!!!
Christophera omal nie zatkało z oburzenia. Do tego stopnia, że stał tam przez chwilę, po prostu się w niego przypatrując.
– Szatka? Poważnie, myślisz, że chodzi o jakąś tam szmatę? – wyrzucił z siebie, i och, problem był poważny, skoro Chris tak bagatelizował sprawę ubrań. A przecież imperium modowe Rosierów było dla niego świętością, ubrania zaś sposobem na upiększanie, wyrażenie siebie, dodawanie pewności i masę innych rzeczy. Nigdy nie wyrażał się o nich lekceważąco. – Może powinieneś po prostu przestać się wreszcie kręcić wokół porządnych dziewczyn?! Jak tak ci za jakąś tęskno, Avery pewnie cię przywita z otwartymi ramionami.
Najchętniej by mu od razu strzelił, faktycznie przestawiając tę paskudną gębę, jak to sam określił, ale może zadziałały jakieś resztki przyzwoitości, skoro mieli tu opijać jego wczorajsze urodziny, może po prostu chodziło o to, że po Hogwarcie Rosier rzadko wdawał się w bójki. Tak czy inaczej, ostatecznie zamiast wymierzyć siedzącemu cios prosto w szczękę (a zasłużył, choćby za to, że kiedyś rozwalił nos Christopherowi i to absolutnie nie mając ku temu powodów) czy złapać za tę butelkę, zwyczajnie spróbował popchnąć go razem z krzesłem, aby się wywalił.
I czy stawali się właśnie przedstawieniem?
Prawdopodobnie.
Christophera omal nie zatkało z oburzenia. Do tego stopnia, że stał tam przez chwilę, po prostu się w niego przypatrując.
– Szatka? Poważnie, myślisz, że chodzi o jakąś tam szmatę? – wyrzucił z siebie, i och, problem był poważny, skoro Chris tak bagatelizował sprawę ubrań. A przecież imperium modowe Rosierów było dla niego świętością, ubrania zaś sposobem na upiększanie, wyrażenie siebie, dodawanie pewności i masę innych rzeczy. Nigdy nie wyrażał się o nich lekceważąco. – Może powinieneś po prostu przestać się wreszcie kręcić wokół porządnych dziewczyn?! Jak tak ci za jakąś tęskno, Avery pewnie cię przywita z otwartymi ramionami.
Najchętniej by mu od razu strzelił, faktycznie przestawiając tę paskudną gębę, jak to sam określił, ale może zadziałały jakieś resztki przyzwoitości, skoro mieli tu opijać jego wczorajsze urodziny, może po prostu chodziło o to, że po Hogwarcie Rosier rzadko wdawał się w bójki. Tak czy inaczej, ostatecznie zamiast wymierzyć siedzącemu cios prosto w szczękę (a zasłużył, choćby za to, że kiedyś rozwalił nos Christopherowi i to absolutnie nie mając ku temu powodów) czy złapać za tę butelkę, zwyczajnie spróbował popchnąć go razem z krzesłem, aby się wywalił.
I czy stawali się właśnie przedstawieniem?
Prawdopodobnie.
Rzut N 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!