Chwała bogom za rasizm, bo dzięki temu nie musieli bawić się w podchody w mugolskiej dzielnicy. Zamiast tego dwójka funkcjonariuszy Ministerstwa Magii teleportowała się niemalże wprost pod drzwi rzeczonego lokalu, który mieli właśnie przetrzepać. Znaczy obejrzeć sobie kulturalnie.
Cała sprawa śmierciożercy, wzbierała w Atreusie żółcią. Gorzką, nieprzyjemną i cholernie psującą humor jemu i dosłownie każdemu kto znalazł się w zasięgu. Chociaż… Brenna stała koło niego, ale akurat jej nie obwiniał o nic konkretnego. Harper jednak? Oh, Harper Kurwa Jebana Moody. Wbrew pozorom, Bulstrode mało kiedy miał do powiedzenia specjalnie dużo rzeczy na temat niekompetencji innych osób. Ta była męcząca, ale los tak stworzył Ministerstwo, że co druga osoba nie wiedziała co tam robi. Szefowej biura Aurorów zwyczajnie odjebało i wszyscy powinni się cieszyć, łącznie z Atreusem, że większość z tych odpałów została umieszczona w lecie, bo już dawno stałby na środku jej gabinetu i pytał o co kurwa tutaj chodziło. Awantury jednak nie mógł zrobić, więc teraz czekał cierpliwie, aż Brenna przyłoży runę do drzwi i te staną przed nimi otworem.
Oboje wpakowali się do środka. A mieszkanie? Jak mieszkanie. Ciasne i na pierwszy rzut oka było widać że jego poprzedni mieszkaniec miał lepsze rzeczy do roboty niż dbanie o wystrój czy porządek. Trochę śmierdziało zastałym powietrzem, kanapa widziała lepsze czasy, a drzwi do drugiego pokoju były zamknięte. Atreus podszedł do nich i nacisnął klamkę, otwierając je na moment i zaraz zamykając. Strasznie dużo tam było kurzu.
— To od czego zaczynamy? Dzielimy zdjęcia i oglądamy jak to wszystko się ma? — zapytał, unosząc ku górze grubawy folder, który miał ze sobą. Był zmęczony. Chyba bardziej jak zwykle, biorąc pod uwagę jego wieczne niewyspanie. Cała ta sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca, albo ktoś powinien coś zrobić wcześniej. Zamiast tego bawili się kotka i myszkę, próbując za plecami jego przełożonej osiągnąć… coś. Cokolwiek. Jego cholerny Śmierciożerca, zamiast trafić do Azkabanu, siedział w jebanej Lecznicy Dusz i całkiem szczerze, to Atreus zaczynał się zastanawiać czy to nie tylko po to by w całym zamieszaniu Samhain Harper nie przyszła do niego osobiście i zamordowała go za przewiny. Przynajmniej nie tkwili z Brenną wciąż w swoich ciałach, bo by chyba coś rozjebał.