Wczoraj, 08:52 ✶
Brenna może nie krzyczałaby jak Atreus i nie urządzała awantur, bo ani nie leżało to w jej naturze, ani nie uważała, że Harper zasługiwałaby na to, by ją tak potraktować – i by ona miała prawo tak ją potraktować. Ale pierwszą, naturalną reakcją na tak straszne zwalenie sprawy, wypuszczenie z rąk śmierciożercy, w dodatku morderczego śmierciożercy, było przynajmniej zapytanie, co się dzieje. Błąd, wywołany tym całym zamieszaniem? Większy plan? Pragnienie samotnej zemsty? Czy coś jeszcze gorszego?
Wyrzuty sumienia zwijały się gdzieś w niej: nie raz, nie dwa, nie trzy, wyrzucała sobie błędy popełnione tamtej nocy. Było ich wiele. Za wiele. Do tej pory nie zastanawiała się, czy rozbicie tamtego golema i zatamowanie krwawienia do nich należały. Teraz cichy głosik szeptał, że być może to był największy z jej grzechów, za który zapłaci ktoś inny.
Nie wahała się długo, gdy Bones kazał im to sprawdzić długo. I ze względu na samą pracę, i dlatego, że obawiała się, że Harper nie przekazuje Zakonowi informacji, a oni ich rozpaczliwie potrzebowali.
- Zastanawia mnie, że nie wywalił tego wszystkiego, skoro przepisała na niego mieszkanie… a takie podróże są dość drogie – rzuciła, za pośrednictwem fal, bo cóż, w takim miejscu lepiej uważać, stając w drzwiach, które otworzył Atreus. Dużo kurzu. Pomyślała, że gdyby coś ukrywała, zrobiłaby na jego miejscu to właśnie tutaj, w tym pokoju. Do pewnego stopnia sprawiał równie przygnębiające wrażenie, jak reszta mieszkania, która budowała w jej głowie, może nieco na wyrost, historię o człowieku, który uważał, że zasługuje na o wiele więcej niż ma i Voldemort zdawał się drogą do zdobycia tego. A to też była naiwność, która mogła wzniecać frustrację, bo Brenna zwyczajnie nie wierzyła, że wszyscy śmierciożercy traktowali go jako równego sobie.
Kim był chłopak, który uciekł, a z którym ten tu był chyba blisko, skoro w papierach nie było niczego o rodzinie? Przyjaciel? Mylne wrażenie?
– Taaak, chyba tak będzie najlepiej. Gdybym miała próbować widmowidzenia, to musiałby być przedmiot, z którym mogą wiązać się jakieś emocje, więc jakbyś dojrzał coś takiego to mów. Ale nawet z różdżki niewiele udało się wyciągnąć – stwierdziła. Przyjrzała się tym zdjęciom już wcześniej, ale i teraz było dobrze wziąć je do ręki, bezpośrednio gdy będą się rozglądać: sama zaczęła od pokoju kobiety.
dobra, percepcja na to porównywanie
Wyrzuty sumienia zwijały się gdzieś w niej: nie raz, nie dwa, nie trzy, wyrzucała sobie błędy popełnione tamtej nocy. Było ich wiele. Za wiele. Do tej pory nie zastanawiała się, czy rozbicie tamtego golema i zatamowanie krwawienia do nich należały. Teraz cichy głosik szeptał, że być może to był największy z jej grzechów, za który zapłaci ktoś inny.
Nie wahała się długo, gdy Bones kazał im to sprawdzić długo. I ze względu na samą pracę, i dlatego, że obawiała się, że Harper nie przekazuje Zakonowi informacji, a oni ich rozpaczliwie potrzebowali.
- Zastanawia mnie, że nie wywalił tego wszystkiego, skoro przepisała na niego mieszkanie… a takie podróże są dość drogie – rzuciła, za pośrednictwem fal, bo cóż, w takim miejscu lepiej uważać, stając w drzwiach, które otworzył Atreus. Dużo kurzu. Pomyślała, że gdyby coś ukrywała, zrobiłaby na jego miejscu to właśnie tutaj, w tym pokoju. Do pewnego stopnia sprawiał równie przygnębiające wrażenie, jak reszta mieszkania, która budowała w jej głowie, może nieco na wyrost, historię o człowieku, który uważał, że zasługuje na o wiele więcej niż ma i Voldemort zdawał się drogą do zdobycia tego. A to też była naiwność, która mogła wzniecać frustrację, bo Brenna zwyczajnie nie wierzyła, że wszyscy śmierciożercy traktowali go jako równego sobie.
Kim był chłopak, który uciekł, a z którym ten tu był chyba blisko, skoro w papierach nie było niczego o rodzinie? Przyjaciel? Mylne wrażenie?
– Taaak, chyba tak będzie najlepiej. Gdybym miała próbować widmowidzenia, to musiałby być przedmiot, z którym mogą wiązać się jakieś emocje, więc jakbyś dojrzał coś takiego to mów. Ale nawet z różdżki niewiele udało się wyciągnąć – stwierdziła. Przyjrzała się tym zdjęciom już wcześniej, ale i teraz było dobrze wziąć je do ręki, bezpośrednio gdy będą się rozglądać: sama zaczęła od pokoju kobiety.
dobra, percepcja na to porównywanie
Rzut PO 1d100 - 32
Słaby sukces...
Słaby sukces...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.