15.09.2026, 10:18 ✶
– I powiedzenie tego od razu byłoby tak strasznie trudne? – spytał Chris, wyciągając różdżkę, by wyczarować sobie coś chłodnego i przyłożyć do szczęki. Jakaś jego część doskonale wiedziała, jak Atreus działał. I że matka będzie załamywać ręce, jeśli potoczy się plotka, że Bulstrode i Rosier pobili się o dziewczynę. Chyba po prostu mało się przejmował, bo Chris był trochę zbyt zadufany w sobie, aby uznał, że może mu to zaszkodzić, nawet jeśli uderzył pierwszy. Dla Atreusa miało to większe znaczenie, biorąc pod uwagę, że był zatrudniony w Ministerstwie Magii. – Oberwałeś tak naprawdę za sugerowanie, że nie jest porządną dziewczyną. Zresztą, byłem ci dłużny, odkąd tamten troll mnie powstrzymał u Blacków – burknął.
Nie mógł wszystkiego zwalać na alkohol. Alkohol podburzał. Alkohol sprawiał, że logika szła w las na spacer u boku resztek rozsądku. Ale Chris nawet się nie zastanawiał teraz nad czymś takim, jak jakaś tam odpowiedzialność. Obrzuciła Atreusa spojrzeniem na wpoły zirytowanym, na wpoły niedowierzającym. I on miał po prostu uwierzyć, że nie miał zamiaru, sekundę po tym, jak się chwalił, że nazwisko dziewczyny to za mało, żeby wiedział, o kim w ogóle mówią?
– Dorośnij – burknął. Miał ochotę zapalić, ale palenie by bolało. Miał ochotę się napić, ale wątpił, by właściciel przywitał ich z otwartymi ramionami, przynajmniej w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Przyciskał więc po prostu chłodny okład do tego miejsca, gdzie koncentrowały się ból i gorąc. – Jeśli to niemożliwe, to chyba tylko dlatego, że ona ma za dużo oleju w głowie – dorzucił, dalej napędzany jakąś złością, która powoli jednak opadała. Problem polegał na tym, że wiedział, że Lestrange dysponowali różnymi środkami nacisku i mogli zwyczajnie zadbać o to, aby nie miała wyboru. – Nie powinienem się na ciebie rzucać tutaj – dodał jednak, niesamowite ustępstwo, uczynione, bo no dobrze, to miało być jego świętowanie, ale dalej uważał, że wcale nie był w tym tak bardzo winny.
Nie mógł wszystkiego zwalać na alkohol. Alkohol podburzał. Alkohol sprawiał, że logika szła w las na spacer u boku resztek rozsądku. Ale Chris nawet się nie zastanawiał teraz nad czymś takim, jak jakaś tam odpowiedzialność. Obrzuciła Atreusa spojrzeniem na wpoły zirytowanym, na wpoły niedowierzającym. I on miał po prostu uwierzyć, że nie miał zamiaru, sekundę po tym, jak się chwalił, że nazwisko dziewczyny to za mało, żeby wiedział, o kim w ogóle mówią?
– Dorośnij – burknął. Miał ochotę zapalić, ale palenie by bolało. Miał ochotę się napić, ale wątpił, by właściciel przywitał ich z otwartymi ramionami, przynajmniej w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Przyciskał więc po prostu chłodny okład do tego miejsca, gdzie koncentrowały się ból i gorąc. – Jeśli to niemożliwe, to chyba tylko dlatego, że ona ma za dużo oleju w głowie – dorzucił, dalej napędzany jakąś złością, która powoli jednak opadała. Problem polegał na tym, że wiedział, że Lestrange dysponowali różnymi środkami nacisku i mogli zwyczajnie zadbać o to, aby nie miała wyboru. – Nie powinienem się na ciebie rzucać tutaj – dodał jednak, niesamowite ustępstwo, uczynione, bo no dobrze, to miało być jego świętowanie, ale dalej uważał, że wcale nie był w tym tak bardzo winny.