3 godzin(y) temu ✶
On? Sentymentalny? Albo coś na niego ma, albo jakoś tego używa – nadała. Oczywiście, było to trochę na wyrost, bo niosła ją wciąż złość wobec Falko, tak naprawdę przecież go nie znała: ale jak zwykle nie była zbyt skłonna do szybkich osądów, tak ciskanie w nią ogniem, późniejsza krótka interakcja i wspomnienie sprawiło, że w połączeniu z widokiem tego mieszkania miała dość mocną wizję. Z nich dwóch to Falco zdawał się rozkazywać i obaj znali się chyba na nekromancji, ale Falco lepiej. Tyle mogę zgadywać – rzuciła jeszcze. O ile to właśnie miał na myśli oburzając się, że to nie ich Voldemort zabiera ze sobą, ale o co mogło chodzić jeśli nie o nekromancję? Teraz zastanawiała się, czy nie wykluczyła ich nie dość czysta krew.
Krążąc po mieszkaniu nie dostrzegła jednak niczego w pokoju kobiety, za to w kuchni rzuciła się jej w oczy brakująca ulotka. Przypatrywała się przez chwilę to zdjęciu, to ścianie, zajrzała za mebel, a potem na wszelki wypadek i do kosza.
– Brakuje jednej ulotki. Któryś z Brygadzistów pewnie zgłodniał, ale na wszelki wypadek bym się za tą knajpą rozejrzała… – rzuciła do Atreusa, marszcząc lekko brwi. Czy mogła zginąć później? Ktoś ją zabrał? Czy coś było po tylnej stronie? Prawdopodobnie nic to nie znaczyło, ale nie mogli sobie pozwolić na to, by coś przegapić. Już za wiele uszło ich uwadze: i morderca, człowiek jawnie stosujący czarną magię, zaangażowany w atak terrorystyczny ot tak siedział w Lecznicy. Gdzie, o ironio, trzymano Macmillan za samo zachęcanie do samobójstwa, w kodeksie karnym raczej kończące się rozprawą i niskim wyrokiem…
Masz coś? – nadała, sama zaczynając się rozglądać po tej części mieszkania, gdzie mężczyzna sypiał. Może choćby było tu coś osobistego, co dało się wykorzystać.
Krążąc po mieszkaniu nie dostrzegła jednak niczego w pokoju kobiety, za to w kuchni rzuciła się jej w oczy brakująca ulotka. Przypatrywała się przez chwilę to zdjęciu, to ścianie, zajrzała za mebel, a potem na wszelki wypadek i do kosza.
– Brakuje jednej ulotki. Któryś z Brygadzistów pewnie zgłodniał, ale na wszelki wypadek bym się za tą knajpą rozejrzała… – rzuciła do Atreusa, marszcząc lekko brwi. Czy mogła zginąć później? Ktoś ją zabrał? Czy coś było po tylnej stronie? Prawdopodobnie nic to nie znaczyło, ale nie mogli sobie pozwolić na to, by coś przegapić. Już za wiele uszło ich uwadze: i morderca, człowiek jawnie stosujący czarną magię, zaangażowany w atak terrorystyczny ot tak siedział w Lecznicy. Gdzie, o ironio, trzymano Macmillan za samo zachęcanie do samobójstwa, w kodeksie karnym raczej kończące się rozprawą i niskim wyrokiem…
Masz coś? – nadała, sama zaczynając się rozglądać po tej części mieszkania, gdzie mężczyzna sypiał. Może choćby było tu coś osobistego, co dało się wykorzystać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.