Atreus przyglądał się tym zdjęciom z niezwykle zblazowaną miną i pozornie bez większego zainteresowania, no bo wnętrza szafy? Serio? Ale potem coś kliknęło. Nagle i na tyle by przesunął spojrzeniem parę razy po wnętrzu szafy, koncentrując się na woreczkach. Było ich za mało. Niby nic wielkiego, ale coś na tyle wystarczającego by zaczął je rozsupływać jeden po drugim. Ostatni okazał się strzałem.
Atreus nie był orłem z dziedzin przyrodniczych, ale były takie rzeczy, o których istnieniu wiedział każdy. Szczególnie kiedy było się aurorem i miało się już pewien staż, a włosy trzymane w szafie? Odpowiedź dla niego było całkiem prosta. Wyciągnął jeden ze ściętych pukli i przyjrzał mu się, tylko po to by wyciągnąć z kieszeni szaty chusteczkę, włożyć go do niej i zawinąć. Ta na nowo trafiła do kieszeni, a potem dopiero Bulstrode wyszedł powoli do pokoju dziennego, zawiązawszy już woreczek na mole.
— Jasne. I tak powoli robię się głodny — odpowiedział i rzucił w jej stronę woreczek, kiedy był pewien że na niego patrzy. A potem przerzucił się na fale — Słuchaj tego. Wnuczek dostaje od babci mieszkanie z całą szafą jej ciuchów, a dodatkowo trzyma sobie w niej zapas siwych włosów. Pozwolę ci dopowiedzieć sobie resztę. Jeśli nie ma tutaj gdzieś pochowanych eliksirów, to równie dobrze mógł je brać z tej knajpy, albo tam mieć jakiś kontakt do czegoś innego.