Można było mówić, że był w czepku urodzony i pewnie była to poniekąd prawda. Zdarzało mu się natrafiać na rzeczy, które okazywały się przydatne i to całkiem przypadkiem. Nie zmieniało to jednak, że posiadał także dość istotną cechę charakteru, która sprawiała że z tych okoliczności korzystał – był wścibski. Chyba każdy kto wybierał sobie rolę funkcjonariusza, czy to w biurze brygady uderzeniowej, czy to tym aurorów, musiał być chociaż odrobinę wścibski. Chcieć gonić tajemnicę i ploteczki, węszyć dookoła i szukać powiazań między pozornie przypadkowymi elementami układanki. Jemu samemu sprawiało to satysfakcję i może w ten sposób przejawiały się w nim geny Bulstrode'ów – to w ten sposób spełniał rodzinne powołanie by zajmować się tajemnicami.
Przysiadł obok niej na ławeczce, skoro postanowili sobie poczekać. On, w przeciwieństwie do niej, nie organizował sobie w głowie całego planu działania. To chyba był ten moment, kiedy myślało się o niczym, przynajmniej kiedy nie przypomniał sobie, że za parę dni czekał go wyjazd do Lozanny, który wydawał mu się wypadać w jednym z gorszych momentów. Tu krematorium, tam dziwne zachowanie Harper, gdzie indziej dom Falco Ketterigde'a. Wszystko piętrzyło się akurat przed tym jak musiało go nie być parę dni w kraju.
Złapał się na tym, że pierwszym jego odruchem było prowadzenie tej rozmowy w głowie. Niestety, Victoria nie umiała posługiwać się falami, a rozmawianie o tym na głos… no niby kto miałby ich podsłuchać?
— Można i tak, ale ty to będziesz robiła, bo ja jeszcze pokręcę imiona, czy coś — mruknął. Nie był pewien, czy w ogóle musieli ich używać, ale cóż. To była jej rodzina, pomysł, więc i jej odpowiedzialność. O.
W końcu wskazówka zegara dobiła do godziny oznajmiającej moment przyjścia osoby odpowiedzialnej za działanie krematorium. Okienko otworzyło się, pani stanęła i gotowa była przyjmować petentów. Tak się okazało, że pierwszymi w kolejce byli aurorzy.
— Dzień dobry — Atreus uśmiechną się do pani, jednym z tych najładniejszych ze swoich uśmiechów. — Jesteśmy z biura aurorów, Atreus Bulstrode i Victoria Lestrange — wyjął odznakę i pokazał ją elegancko pani. Nie było co się kryć, bo istniała mała szansa na to, że pozostaliby anonimowi. — Jesteśmy tutaj w sprawie przesłanego do państwa materiału dowodowego. Wiem, wiem, teoretycznie nie jest to już materiał dowodowy, skoro został przesłany do Krematorium, ale wygląda pani na niezwykle wyrozumiałą osobę, więc na pewno pani zrozumie, ze niektóre sprawy, w szczególności te tragiczne, potrafią zasypać nowymi informacjami w najmniej odpowiednim momencie. W związku z tym, dostaliśmy polecenie by zweryfikować nowo otrzymane informacje, wraz z dowodem i informacjami od koronera. Obiecuję, że uwiniemy się z tym szybciutko — był bardzo grzecznym i miłym aurorem, który nie starał się jej narzucać, ale jednocześnie widać było że sprawa jest pilna, a jednocześnie że gdyby nie te rozkazy z góry, to przecież nie zawracałby jej głowy, prawda?
Akcja nieudana