18.09.2026, 21:20 ✶
Uśmiech i tak promienny zdawał się iskrzyć jak fale morza opromienione wschodzącym słońcem.
– Och, wierzę, że się dogadamy – zapewniła akwizytorka własnych umiejętności, nie zamierzając z nieszczęśników zdzierać. Miała swój standardowy cennik usług, a zważywszy na fakt, że po sąsiedzku ta rodzinka i wiele innych osób miał fantastycznie przeklęty las to zakładała, że na brak roboty nie będzie w najbliższym czasie narzekać.
Ciekawe czasy mieli tutaj w Anglii.
Na wzmiankę o bredniach wypowiadanych przez upiora tylko się zaśmiała, machając lekceważąco ręką. – Trafił się pani gaduła nie ma co. Proszę się nie martwić. Wbrew pozorom, dusze nie są skazane na prawdomówność, a prawda jest taka, że potrafią nawijać brednie jeszcze gorsze niż za życia. Pewnie dziadyga przepierdział pół życia w wyliniały fotel, a teraz zapragnął, żeby chociaż jego śmierć była momentem wartym zapamiętania – mówiła z przekonaniem i rozbawieniem dobarwionym nutami współczucia i zrozumienia dla nerwów kobiety. Prawda była taka, że… nie ważna była prawda. Liczyło się zadowolenie klienta i spokojna głowa żywych. – Muszę obejrzeć delikwenta i rozłożyć się w pokoju w którym jest relatywnie mało rzeczy do zbicia. Niektóre gaduły bywają bardziej oporne, ale mało który daje mi się finalnie oprzeć – sięgnęła do bandoliery po kredę, bo na takiego pyskacza lepiej było wspomóc się kręgiem ochronnym, po czym spojrzała wyczekująco na (jak zakładała) właścicielkę domu.
– Och, wierzę, że się dogadamy – zapewniła akwizytorka własnych umiejętności, nie zamierzając z nieszczęśników zdzierać. Miała swój standardowy cennik usług, a zważywszy na fakt, że po sąsiedzku ta rodzinka i wiele innych osób miał fantastycznie przeklęty las to zakładała, że na brak roboty nie będzie w najbliższym czasie narzekać.
Ciekawe czasy mieli tutaj w Anglii.
Na wzmiankę o bredniach wypowiadanych przez upiora tylko się zaśmiała, machając lekceważąco ręką. – Trafił się pani gaduła nie ma co. Proszę się nie martwić. Wbrew pozorom, dusze nie są skazane na prawdomówność, a prawda jest taka, że potrafią nawijać brednie jeszcze gorsze niż za życia. Pewnie dziadyga przepierdział pół życia w wyliniały fotel, a teraz zapragnął, żeby chociaż jego śmierć była momentem wartym zapamiętania – mówiła z przekonaniem i rozbawieniem dobarwionym nutami współczucia i zrozumienia dla nerwów kobiety. Prawda była taka, że… nie ważna była prawda. Liczyło się zadowolenie klienta i spokojna głowa żywych. – Muszę obejrzeć delikwenta i rozłożyć się w pokoju w którym jest relatywnie mało rzeczy do zbicia. Niektóre gaduły bywają bardziej oporne, ale mało który daje mi się finalnie oprzeć – sięgnęła do bandoliery po kredę, bo na takiego pyskacza lepiej było wspomóc się kręgiem ochronnym, po czym spojrzała wyczekująco na (jak zakładała) właścicielkę domu.