25.10.2022, 18:35 ✶
Być może zajęli swoje miejsca już dawno. Ukierunkowani przez rodziny, wychowanie, otoczenie… Tylko w szkolnych latach jeszcze o tym nie wiedzieli. Chociaż Brenna nie chciała w to wierzyć. Wolała trwać w przekonaniu, że każdy podejmuje swoje własne decyzje i wytycza ścieżki.
Milczała przez chwilę, bo w jej gardle narosła gula, jakby utkwił tam kawałek jabłka. Ale tak naprawdę musiała przełknąć coś innego: uświadomienie sobie, że Theon faktycznie wybrał. Może przeczuwała to od dawna, w tej chwili jednak widziała już z całą jasnością.
Przynajmniej tak się jej wtedy wydawało. A przecież się myliła. Okropnie się myliła, bo nie, nie spodziewała się tego, co nadejdzie. On być może też nie. Nobby Leach był zaledwie małym fragmentem tej historii, jednym z wielu kamyków, które razem stworzyły lawinę. Ostatecznie mającą zmiażdżyć ludzi z obu stron barykady.
- Nie będę. Cokolwiek się stanie, nie będę żałować – odpowiedziała cicho, obserwując gałęzie jabłoni, poruszające się na wietrze. Jedno z jabłek spadło na ziemię, znikło gdzieś w trawie. Nie będę żałować, powtórzyła sobie i była to obietnica, bardziej złożona sobie niż jemu. Musiała jej dotrzymać, dokądkolwiek ta droga zaprowadzi.
Miała przynajmniej ten komfort, że nawet jeśli wykopią ją z pracy, zwiąże koniec z końcem. Bogata rodzina ułatwiała bycie upartym, przynajmniej w pewnych sprawach.
- Może bym o tym pomyślała, gdybym nie dostawała podrobionych zdjęć, mających te plotki rozdmuchać – odparła, wciąż jeszcze spokojnie. Nawet nie była rozgniewana, choć pewnie wściekłaby się, gdyby takie słowa wypowiadał ktokolwiek inny. Teraz była jednak raczej smutna i zmęczona niż rozzłoszczona. Może słyszała to już zbyt wiele razy. A może za bardzo żałowała teraz samej siebie i straconej pewnie przyjaźni, żeby potrafić się złościć w imieniu Nobby’ego Leacha. Cóż, tak naprawdę wcale nie była tak mało egoistyczna, jak niektórym się wydawało.
Ten człowiek nie jest jednym z nas. Nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, jak to wszystko działa.
Może byłby lepszym Ministrem, gdyby nie rzucano mu kłód pod nogi na każdym, cholernym kroku.
- Mieliśmy paru Ministrów z perfekcyjnie czystą krwią, którzy też zdawali się nie do końca rozumieć, jak to działa i że nie dostali władzy po to, żeby nabijać sobie kiesę. A jeśli jest tak beznadziejnym Ministrem, to doskonale, są metody na usuwanie takich od władzy. Zgodnie z prawem. Nie próbując niszczyć im reputację i…
Urwała.
Zabić?
Nie było żadnych dowodów, że podupadał na zdrowiu z powodu jakiejś zewnętrznej ingerencji. To też była plotka. Ale sam Theon powiedział: w plotce może kryć się ziarno prawdy.
Milczała przez chwilę, bo w jej gardle narosła gula, jakby utkwił tam kawałek jabłka. Ale tak naprawdę musiała przełknąć coś innego: uświadomienie sobie, że Theon faktycznie wybrał. Może przeczuwała to od dawna, w tej chwili jednak widziała już z całą jasnością.
Przynajmniej tak się jej wtedy wydawało. A przecież się myliła. Okropnie się myliła, bo nie, nie spodziewała się tego, co nadejdzie. On być może też nie. Nobby Leach był zaledwie małym fragmentem tej historii, jednym z wielu kamyków, które razem stworzyły lawinę. Ostatecznie mającą zmiażdżyć ludzi z obu stron barykady.
- Nie będę. Cokolwiek się stanie, nie będę żałować – odpowiedziała cicho, obserwując gałęzie jabłoni, poruszające się na wietrze. Jedno z jabłek spadło na ziemię, znikło gdzieś w trawie. Nie będę żałować, powtórzyła sobie i była to obietnica, bardziej złożona sobie niż jemu. Musiała jej dotrzymać, dokądkolwiek ta droga zaprowadzi.
Miała przynajmniej ten komfort, że nawet jeśli wykopią ją z pracy, zwiąże koniec z końcem. Bogata rodzina ułatwiała bycie upartym, przynajmniej w pewnych sprawach.
- Może bym o tym pomyślała, gdybym nie dostawała podrobionych zdjęć, mających te plotki rozdmuchać – odparła, wciąż jeszcze spokojnie. Nawet nie była rozgniewana, choć pewnie wściekłaby się, gdyby takie słowa wypowiadał ktokolwiek inny. Teraz była jednak raczej smutna i zmęczona niż rozzłoszczona. Może słyszała to już zbyt wiele razy. A może za bardzo żałowała teraz samej siebie i straconej pewnie przyjaźni, żeby potrafić się złościć w imieniu Nobby’ego Leacha. Cóż, tak naprawdę wcale nie była tak mało egoistyczna, jak niektórym się wydawało.
Ten człowiek nie jest jednym z nas. Nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, jak to wszystko działa.
Może byłby lepszym Ministrem, gdyby nie rzucano mu kłód pod nogi na każdym, cholernym kroku.
- Mieliśmy paru Ministrów z perfekcyjnie czystą krwią, którzy też zdawali się nie do końca rozumieć, jak to działa i że nie dostali władzy po to, żeby nabijać sobie kiesę. A jeśli jest tak beznadziejnym Ministrem, to doskonale, są metody na usuwanie takich od władzy. Zgodnie z prawem. Nie próbując niszczyć im reputację i…
Urwała.
Zabić?
Nie było żadnych dowodów, że podupadał na zdrowiu z powodu jakiejś zewnętrznej ingerencji. To też była plotka. Ale sam Theon powiedział: w plotce może kryć się ziarno prawdy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.