Nie tylko ona miała nie do końca pozytywną opinię na temat tego, kto postanowił dobijać się do nich o tej nieludzkiej porze. Poniekąd uważała to za barbarzyństwo, nikt o zdrowych zmysłach nie wysłałby swojego ptaka tak późno, albo wcześnie? Właściwie to nie do końca wiedziała, jaka była aktualnie godzina, za oknem nadal było ciemno, ich sypialnię oświetlało światło księżyca, co sugerowało, że faktycznie był to środek nocy. Nie miała pojęcia co mogło być tak pilnego, że ktoś postanowił podzielić się tym z nimi właśnie o tej porze. Zapewne za chwilę się o tym dowiedzą, bo ten nieszczęsny ptak nie przestawał uderzać w szybę, był bardzo zdeterminowany, aby dostarczyć list.
- Też mi się tak wydaje, warto weryfikować znajomości na podstawie pory dostarczania korespondencji. - Udało jej się już otworzyć oczy, chociaż nadal nawet nie drgnęła, nie zamierzała opuszczać ciepłej pościeli, jeszcze nie teraz. Być może za chwilę, istniała też szansa, że ptaszysko w końcu się podda i odfrunie, dzięki czemu będą mogli kontynuować sen, ta opcja wydawała jej się być najlepszą z możliwych, dość szybko jednak dotarło do niej, że raczej nie miała szansy się wydarzyć. Ptak nie przestawał dziobać w okno, do tego zaczął trzepotać skrzydłami - najwyraźniej on również irytował się ich opieszałością.
- Jesteś pewien? - Naprawdę doceniała to, że on postanowił się poświęcić, wolała jednak jeszcze raz upewnić się, że jest gotowy na to, aby wyjść z ciepłego łóżka. Nie mieli za bardzo innego wyjścia, któreś z nich musiało to zrobić.
Kiedy Benjy faktycznie wyszedł spod kołdry, Prue nieco podsunęła się na łóżku i oparła o zagłówek, podciągnęła kołdrę, aby dokładnie się nią owinąć, za moment jej mąż miał otworzyć okno i wpuścić do środka chłodne powietrze z zewnątrz. Dowiedzą się kto postanowił wyrwać ich ze snu i co mogło być tak pilne, że potrzebowało natychmiastowego nadania. Być może jakieś kolejne zlecenie? Kto wie? Zajmował się w końcu czymś nie do końca typowym, nigdy nie można było przewidzieć, kiedy ktoś potrzebował jego pomocy. Liczyła jednak na to, że nie będzie musiał wyjść z domu. Nie spuszczała z niego wzroku nawet na chwilę, współczuła mu tego, że to jego stopy znalazły się na tej zimnej podłodze, miała świadomość, że nie było to nic przyjemnego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control