22.09.2026, 23:51 ✶
– Panie Bulstrode, wie pan, że niektórzy wierni są pewni zetknięcia się czarodziejów z boskością? – Spojrzał na ciebie w sposób sugerujący, że chciał wygłosić tu coś więcej, przemowę nadającą temu pytaniu głębszy sens, ale stchórzył – nie miał w sobie odwagi na wejście w bezpośrednią konfrontację. – Ministerstwo odcięło nas od świętego miejsca, w którym do tego spotkania doszło. Moja żona wciąż jest zamknięta w tym podobno przeklętym mieście. Wiem na ich temat mniej niż wasza dwójka. Jednocześnie mam wydawać nazwiska osób, które „wydają mi się podejrzane”. – Pokręcił głową. – Myślę, że wszystko wokół mnie staje się coraz bardziej bezczelne. Zależy nam na tym samym, na bezpieczeństwie ludzi i na godnym życiu tych, którzy podzielają nasze wartości. A jednak nie idziemy obok siebie. – Zamilkł na sekundę. – Zostawię was z tą myślą. – Skinął do ciebie głową. – Panno Lestrange. – Do niej również. Następnie zniknął za drzwiami prowadzącymi do prywatnych komnat.
Tutaj rzuciłam na sprzeciw postaci – przegrany, więc odegrałam scenę w spokojnie (w oparciu o twój opis relacji – nie było tam nic o tym, żeby Atreus był powiązany z kowenem inaczej niż wdzięcznością, byciem rozpoznawalnym i datkami, ale nie oparłaś narracji o żadną z powiązanych przewag, w mojej opinii nie ustawiłaś się też w tej rozmowie w pozycji lidera). Ofc nie kontynuuję rozgrywki, nie musicie czekać na moją wiadomość. @Atreus Bulstrode @Victoria Lestrange