23.09.2026, 10:59 ✶
Miles przyszła tutaj o jakiejś pojebanej porze super rano, ponieważ nie mogła spać a też chciała uniknąć tłumów. Może się wstydziła, że chciała ten wieniec złożyć u stóp pani boginii. Może właśnie wyszła o świcie z cmentarza, gdzie była pochowana jej własna osobista matka i zajrzenie do kowenu uważała za zbytek łaski, wobec boginii, która ukarała ją takim życiem.
Wszystkie rozmowy, które miała odbyć z duchami już odbyła przy zimnym nagrobnym kamieniu. Tutaj, pozostało tylko pozostawić wieniec. To było głupie. To było przesądne. To było… z jakiś powodów właściwe.
– Miej ich w swojej opiece – powiedziała cicho, mając wyjebane w to co miałoby się stać z nią. Alastor. Tommy i Liszek. Cały Zakon. Mieli przesrane. Może ten ładny wianuszek sprawi, że będą mieli przesrane jakkolwiek cokolwiek mniej. Byłaby bardzo wdzięczna losowi, gdyby tak się właśnie okazało.
Odłożyła swój własny wieniec i poszła nie mówiąc już nic więcej.
Wszystkie rozmowy, które miała odbyć z duchami już odbyła przy zimnym nagrobnym kamieniu. Tutaj, pozostało tylko pozostawić wieniec. To było głupie. To było przesądne. To było… z jakiś powodów właściwe.
– Miej ich w swojej opiece – powiedziała cicho, mając wyjebane w to co miałoby się stać z nią. Alastor. Tommy i Liszek. Cały Zakon. Mieli przesrane. Może ten ładny wianuszek sprawi, że będą mieli przesrane jakkolwiek cokolwiek mniej. Byłaby bardzo wdzięczna losowi, gdyby tak się właśnie okazało.
Odłożyła swój własny wieniec i poszła nie mówiąc już nic więcej.
Postać opuszcza sesję