Prudence wcześniej właściwie nie miewała podobnych przerywników podczas snu, właśnie dlatego jej organizm nie był do końca do tego przyzwyczajony. Jej życie było bardzo spokojne, ustabilizowane, dopóki nie wyszła za mąż za Benjy'ego. Od tego momentu działo się wokół niej wiele, do czego najwyraźniej musiała przywyknąć. Oby jej ciało i umysł podeszły do tego entuzjastycznie. Póki co walczyła z chęcią zamordowania tego ptaka, albo jego nadawcy. Ludzie powinni mieć jakieś granice, czy coś. Prue nie należała do mściwych osób, ale to był moment, w którym naprawdę mogłaby kogoś zabić. Nie znosiła nieprzewidzianych pobudek.
Ulżyło jej, kiedy powiedział jej, że jest pewien tego, że ona może zostać pod kołdrą. Właśnie tego potrzebowała, chociaż, czy właściwie wiele to zmieniało? Została wybudzona ze swoich sennych marzeń, minie pewnie trochę czasu nim zaśnie ponownie. Jutro czekał ją długi dzień, musiała być wypoczęta, na co chyba było już trochę zbyt późno. Z drugiej strony, starała się nastawić pozytywnie, przeczytają korespondencję, pójdą spać, a ona będzie miała bardzo dużo energii, aby przeprowadzać szkolenie z pierwszej pomocy dzieciakom. Naprawdę się z tego cieszyła, bo być może nie wyglądała na taką osobę, ale naprawdę lubiła towarzystwo dzieci. Chłonęły wiedzę, jak nikt inny, czuła, że to może być dobry dzień.
Obserwowała swojego męża, gdy ten zmierzał w kierunku okna. Musiała przyznać, że całkiem nieźle prezentował się w tym świetle księżyca. Mogła sobie przynajmniej na niego popatrzeć, skoro już zostali obudzeni. Westchnęła, gdy wspomniał, że znał tego ptaka. To nie znaczyło niczego dobrego. Pewnie jakaś pilna sprawa, czy coś, oby tylko nie musiał dzisiaj wychodzić. Mieli przecież razem spędzić jutrzejrzy sabat, a przynajmniej część dnia. Mieli plany…
- Wiesz to, bo widzisz ptaka? Nie musisz otwierać listu? - Zapewne miał rację, wiedział, czego powinien się po kim spodziewać, a skoro kojarzył ptaka, to pewnie też doskonale wiedział kto go przysłał. Było to wszystko całkiem logiczne. - Mam nadzieję, że nie oznacza to, że zaraz stąd wyjdziesz. - Już nie chciała nawet wspominać, że mają przecież plany na jutro. Jak wiadomo to, czym się zajmował było dość mocno wymagające, czas jego pracy był elastyczny, musiała do tego przywyknąć, co nie zmieniało jednak tego, że pozwoliła sobie na odrobinę marudzenia. Została wyrwana ze snu, musiał jej to wybaczyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control