24.09.2026, 21:32 ✶
Jej wiara we własne możliwości trwała niezachwianie, jak ciemne były odmęty oceanu.
Wspólna praca z Sebastianem przynosiła jej ulgę w tym, że jednak cokolwiek zna się na temacie, pudełko po pudełku wypełniały się duszami.
Ta dusza była inna. Oporna. Prezent od byłych przyjaciół tego całego Bletchley'a, który ponoć go zabił? Gdy przyszła pod próg domostwa, obiecała sobie, że jeśli sobie nie poradzi to… to co właściwie? Dalej nie chciała, żeby Sebastian dostał to zlecenie. Lubiła go owszem, ale… Ktoś kto robił takie ładne świeczki powinien widzieć w niej profesjonalistkę. Czas i niedogodności przeminą, niesmak porażki… przeminie, jeśli tylko dzisiaj jej sięuda.
Dla odmiany zabrała kadzidła i zanim zaczęła wzywać ducha by mierzyć się z nim na bary, to okadziła cały dom. Każdy narożnik. Każdy nadpalony kąt. Aura miejsca robiła swoje, a ta ewidentnie go wspierała. Domostwo wypełniło się zapachem szałwi, na nadgarstku kobiety błyszczały ametysty wspierające siłę woli.
Była uparta. Była uparta jak wół.
Dziś postanowiła go wziąć na flautę. Bezczynność. Bezduszność Brak wiatru tworzy brak. Stanęła na środku salonu i z absolutnym spokojem odpaliła świecę… Słowa miały przyjść, ale planowała każdy ruch z niezachwianym spokojem bezkresnej morskiej pustki. Musiał wejść do pudełka. Kiedyś do niego wejdzie.
Nikogo nie zaskoczę deklaracją: Charyzma ◉◉◉◉○ + III Egzorcyzmy
Wspólna praca z Sebastianem przynosiła jej ulgę w tym, że jednak cokolwiek zna się na temacie, pudełko po pudełku wypełniały się duszami.
Ta dusza była inna. Oporna. Prezent od byłych przyjaciół tego całego Bletchley'a, który ponoć go zabił? Gdy przyszła pod próg domostwa, obiecała sobie, że jeśli sobie nie poradzi to… to co właściwie? Dalej nie chciała, żeby Sebastian dostał to zlecenie. Lubiła go owszem, ale… Ktoś kto robił takie ładne świeczki powinien widzieć w niej profesjonalistkę. Czas i niedogodności przeminą, niesmak porażki… przeminie, jeśli tylko dzisiaj jej sięuda.
Dla odmiany zabrała kadzidła i zanim zaczęła wzywać ducha by mierzyć się z nim na bary, to okadziła cały dom. Każdy narożnik. Każdy nadpalony kąt. Aura miejsca robiła swoje, a ta ewidentnie go wspierała. Domostwo wypełniło się zapachem szałwi, na nadgarstku kobiety błyszczały ametysty wspierające siłę woli.
Była uparta. Była uparta jak wół.
Dziś postanowiła go wziąć na flautę. Bezczynność. Bezduszność Brak wiatru tworzy brak. Stanęła na środku salonu i z absolutnym spokojem odpaliła świecę… Słowa miały przyjść, ale planowała każdy ruch z niezachwianym spokojem bezkresnej morskiej pustki. Musiał wejść do pudełka. Kiedyś do niego wejdzie.
Nikogo nie zaskoczę deklaracją: Charyzma ◉◉◉◉○ + III Egzorcyzmy
Rzut PO 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!