25.09.2026, 02:47 ✶
Wspominając o byciu wyróżnionym, Archibald poczuł się dostrzeżony i może nawet odrobinę się uspokoił. Ale nadal inne obawy w nim siedziały. Opuścił ręce, odszedł od komody, aby nie być tak blisko Nicholasa. Chodził po pomieszczeniu, rozważając każde słowa. Wewnętrznie bał się, że jeżeli coś zrobi źle, nie zinterpretuje artefaktu tak, jak się tego oczekuje, skończy jako trup do badań Traversa. Już to miał przed oczami. Ale przecież obiecuje mu zapewnienie bezpieczeństwa. To nie może się źle skończyć. Chęć pożądania wiedzy była silna, ale ostrożny też potrafił być.
- Wcześniej pan się zgodził. Był tym zainteresowany i nagle chce Pan się wycofać? Stracić najlepszą okazję na dalszy rozwój swoich umiejętności? Zobaczyć coś, czego nikt nie widział? Wiem, że pragnie Pan wiedzy. Co Pana przed tym powstrzymuje?Nicholas ostrożnie naciskał dalej. Być może nie był wprawionym mówcą, gdyż cechował się bardziej milczeniem i czynami.
- Współpraca będzie się odbywać między nami. Nikt nie musi o tym wiedzieć. To także zapewni Panu ochronę i bezpieczeństwo. Jawną współpracę nad badaniami możemy odbyć z moją rodziną. Nie chciałby Pan zwiedzić kolejnego miasta i zbadać jego historię?
Nicholas kontynuował, tak, że Archibald stał w zawieszeniu. Zgodzić się, czy nie zgodzić. Całą szalę jego decyzji kierowała się ku zgodzie. Tyle obietnic, zapewnień i robota od ręki. Czego chcieć więcej?
Rzut na Charyzmę (2), w celu ponownego wymuszenia zgody na współpracę Archibalda Frasera.
Rzut N 1d100 - 42
Słaby sukces...
Słaby sukces...