25.09.2026, 21:51 ✶
dostawa do rąk własnych na ostatnią chwilę
Może Milles już z nim nie mieszkała, ale pojawiała się co jakiś czas jak dobry duszek, zostawiając różne pakuneczki, albo swoje bazgroły. Tym razem zajrzała w nocy z 30 na 31 (prawie jak Wigilia!), żeby zostawić Alastorowi mabonową kasztanową pelerynę, którą kisiła u siebie w pokoju w Księżycowym Stawie i notorycznie zapominała ją mu dać kiedy się widzieli. Piękny ciepły materiał nosił ślady sugerujące sąsiedztwo kurzu i błękitnej farby olejnej, najważniejsze jednak, że działanie pozostawało to samo.
Możesz schować ją pod pelerynę munduru. Ogień nie będzie na Ciebie działał, tak jak robi to teraz – namawiała, a potem śmiała się sama z siebie, że zapomniała zerwać bilecik:
Wszystkiego najlepszego z okazji Mabon!
Z kieszeni peleryny wyciągnęła też dla niego thomasową runę, która jak głosila notka w Strażnicy miała jakoś pomóc, a na pewno nie zaszkodzić i kartę ze swojej talii - szóstkę kielichów. Znała swojego brata na tyle, żeby wiedzieć, że ten pewnie pierwszy rzucić się w sam środek paszczy niebezpieczeńśtwa gdy zacznie być gorąco. Przedmioty był cichym zaklinaniem przez nią rzeczywistości, żeby jednak z tej paszczy do niej wrócił w jednym kawałku.