Zdecydowanie, gdyby nie to że między nimi znajdowała się Victoria, Edith i Atreus nie byliby w stanie tak zgrabnie się ignorować. Oczywiście, na początku by próbowali, ale Bulstrode raczej dość szybko przeszedł by do wszelkiego rodzaju zaczepek, byle tylko sprawdzić w którym momencie Rookwood puszczą nerwy. Co zaś tyczyło się głuchego telefonu, to oczywiście, byli na zbyt dorośli – albo raczej ten etap mieli już za sobą, bo któregoś razu jakiś biedny brygadzista skończył w takiej właśnie roli, kiedy ta dwójka miała skrajnie odmienne zdanie na temat tego, co powinni powkładać do głów mugolom.
Cały proces hipnozy, jakim Edith poddała dwójkę głównych prowodyrów zamieszania, był niesamowicie wręcz ciekawy. Po pierwsze, Atreus dowiedział się, że panna amnezjatorka ma uszy wielkie niczym domowe skrzaty, chociaż nie to że wcześniej był to nieświadomy. Ale sobie o tym przypomniał! Wścibska lafirynda, z tym swoim straszącym wszystkich makijażem. Aż dziw, że ci mugole nie podnieśli larum, że stanęła przed nimi najprawdziwsza wiedźma. Po drugie, Bulstrode był niesamowicie z siebie zadowolony, bo kaczuszki zostały użyte w bardzo obszernej formie. Znaczy się, że jego pomysł był nadrzędny wobec tego, co wcześniej Edith miała w planach i nie musiała nawet nic mówić, żeby auror napuszył się jakoś mimowolnie i zaczął uśmiechać z wyższością.
— Widzę, że stanowiłem niesamowitą inspirację — uśmiechnął się grzecznie, kiedy zapytała o opinię. — A zęby gąsiora jak wyglądają? — zapytał zaraz Victorii, niby to niewinnie, ale raczej obydwoje wiedzieli, dlaczego akurat wspomina o gęsiach. — Co za zwyrole… - zmrużył zaraz oczy, bo nie spodziewał się, że te ptaki mogły być takie agresywne i nieprzyjemne. Do tego uprawiały kanibalizm! To dopiero było niespodziewane. I najwyraźniej uprawiały przemoc na wszystkich możliwych frontach, biorąc pod uwagę że zbierały się w gangi i… Atreus nie był pewien dlaczego Victoria znała akurat takie ciekawostki, ale chyba nie powinien tego kwestionować akurat w tym momencie.