— Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wszystkie chłopy tak nie pachną — westchnęła z bólem, bo on wyglądał przez ułamek sekundy, jakby miał się porzygać od samego siebie. A co ona w takim razie miała powiedzieć? Nawet nie musiała się do niego pochylać i przykładać do nosa skrawka koszuli. Doskonale wiedziała co by poczuła z takiej odległości. W najlepszym wypadku by ją z miejsca znokautowało, w najgorszym pozostałaby świadoma, ale musieliby wzywać do niej pogotowie bo zaczęłaby majaczyć. — Jak zwykle jesteś niezwykle czarujący. Nie mogłeś tak oczarować tego, kto cię tutaj przytargał? — zapytała, uśmiechając się do niego nieco pobłażliwie. Najpierw wywróciła na te komplementy oczami, ale dobrze wiedziała że Bilius miał w tym temacie rację, bo akurat ona dbała o to, by nie śmierdzieć mokrym psem. Można było w to wierzyć lub nie, ale jak się było wilkołakiem, to doskonale się wiedziało, że niektórych dopadała taka przypadłość. Ona absolutnie nie chciała sobie na to pozwolić. Była więc pewnie najprzyjemniej pachnącą osobą w Rejwachu, a już na pewno z ich dwójki. Dzisiaj czuć od niej było waniliową słodycz, którą wytargowała od perfumiarki rozstawionej w ruderze na Nokturnie.
Senka posiadała zdolność wpatrywania się w ludzi spojrzeniem niesamowicie wręcz intensywnym i twardym, jednocześnie bez zmieniania wyrazu swojej twarzy. Kąciki ust więc wciąż zadarte były nieco ku górze, ale oczy wlepione w Billiusa praktycznie przeszywały go na wylot.
— Powiedz, że sobie żartujesz — powiedziała wreszcie bardzo cicho, unosząc wreszcie brwi i kręcąc głową z niedowierzaniem. — Nie no nawet nie mogę udawać że myślę, że to żart, bo przecież dawno by cię z nią wypuścili — westchnęła ciężko, patrząc w sufit. — Co tyś z nią zrobił? Co to znaczy 'wydaje'?
Blood is rare and sweet as cherry wine