• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru

[30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
27.09.2026, 22:19  ✶  

Gdyby jej coś o tym powiedział pewnie nieco bardziej zainteresowałaby się tematem. Skoro jednak go nie było, to nie miała po co węszyć i zagadywać swoich współpracowników. Szkoda - bo być może ktoś mógłby jej powiedzieć coś, bo mogłoby mu w jakiś sposób pomóc. Pracownicy ministerstwa przecież od maja pojawiali się w Kniei, prowadzili jakieś badania, gdyby tylko wiedziała to mogłaby zasięgnąć języka, jednak skoro temat jej nie dotyczył to raczej się nim nie interesowała. Teraz odrobinę tego żałowała, ale było zbyt późno na to, aby coś zmienić. Zresztą nie miała wątpliwości co do tego, że skoro Benjy zajmował się tym tematem, to na pewno sam wiedział gdzie i kogo powinien o co wypytywać. Nie ryzykowałby pojawienia się tam bez odpowiedniego przygotowania… chociaż może, wiedziała, że czasem działał lekkomyślnie, że nie do końca podzielał jej podejście, które wiązało się z przygotowaniem kilku opcji, przeczytaniem każdego dostępnego materiału na ten temat. Tak, czy siak naprawdę chciała wierzyć w to, że wie co robi.

Nie miała pojęcia, że interesuje go to, co dzieje się w Kniei. Nie wspominał jej o tym wcześniej, chociaż być może powinna się była tego spodziewać. W Dolinie było niebezpiecznie, a on przecież zajmował się takimi przypadkami, mogła to przewiedzieć, nawet jeśli nie była jasnowidzem. Zapytał ją o to, czy wspominał jej o tym wcześniej, chociaż pewnie znał odpowiedź na to pytanie. Gdyby napomknął jej chociaż słowo zapewne zaczęłaby drążyć, szukać informacji, zasięgać wiedzy, nie zrobiła jednak tego. Nie mogła mu mieć jednak niczego do zarzucenia, a przynajmniej tak się jej wydawało. To była jego praca, nie mógł się z nią dzielić wszystkimi szczegółami, tak jak i ona nie mogła opowiadać wszystkiego o swojej. Tajemnice zawodowe nie były niczym nowym.

To miało sens, spory sens, że akurat on w jakiś sposób postanowił się zaangażować w sprawę. Runy ochronne, był specjalistą w tej dziedzinie, wiele w życiu widział, wiele wiedział, ci którzy potrzebowali jego wiedzy nie mogli lepiej trafić, był w końcu najlepszy, przynajmniej jej zdaniem, a Prudence akurat potrafiła oceniać sytuacje bardzo racjonalnie. Nie dziwiło jej wcale to, że padło na niego, gdyby miała kogoś pytać o działanie niebezpiecznej, nieznanej siły to pewnie również padłoby na niego. Lata praktyki, podróże robiły swoje, a teraz takie zagrożenie znajdowało się tak blisko nich. To było oczywiste, że w końcu zainteresuje się tematem, albo ktoś go w niego wciągnie. Nie powinno jej to zaskoczyć. Tylko, że wcześniej nie zająknął się nawet słowem na ten temat, a wychodziło na to, że trwało to już jakiś czas. Ten list nie pojawił się tutaj bez powodu. Czy uważał to za aż takie nieistotne, może sam nie spodziewał się, że będzie musiał się w to mocniej zaangażować? Naprawdę chciała znaleźć odpowiednie wytłumaczenie. Nie chciała się teraz na niego złościć o to, że jej wcześniej o tym nie wspomniał.

Może to i dobrze, że ten ptak postanowił ich obudzić w środku nocy, gdyby wiadomość nadeszła rano, to nie wiedziałaby nawet, że będzie, aż tak ryzykował. Teraz mogła się na to nastawić. Najgorsze było to, że nie miała jak znaleźć się w Dolinie. Dyżurowała w Little Hangleton, obiecała, że będzie zastępcą Lestrange'a, że będzie miała wszystko pod kontrolą i nie mogła z tego tak po prostu zrezygnować, nie w dzień sabatu. Zdecydowanie wolałaby być bliżej, zamienić się z kimś, ale w tej sytuacji nie było to możliwe. To nieco ją przerażało, chociaż zdawała sobie sprawę, że tam również będą kompetentne osoby, jednak, czy na tyle kompetentne co ona? Prue nie bała się korzystać z nieco alternatywnych metod uzdrowicielstwa, wątpiła w to, że każdy z medyków miał takie podejście jak ona. Jakoś będzie musiała to przetrawić. W ostateczności rzuci wszystko i po prostu teleportuje się do Doliny, to też była jakaś opcja.

- Wcale nie tak trudno mi to sobie wyobrazić. - Powiedziała jeszcze bardzo spokojnym tonem. Nie było w tym niczego niespodziewanego, Benjy posiadał wiedzę, której niejeden mógł mu pozazdrościć, na pewno będą mieli szczęście mając go w swoich szeregach, że też ktoś postanowił wzbudzić bunt. Powinna znaleźć osobę za to odpowiedzialną i się nią zająć, tak byłoby prościej. Miała nadzieję, że nie zakończy się to jakimiś zamieszkami za linią lasu, bo przecież tam i bez tego było niebezpiecznie. Te istoty same w sobie stanowiły ogromne zagrożenie, co dopiero będzie jak dołączy do tego chaos.

Nie zamierzała ukrywać tego, jak się z tym czuła. Powiedziała, że ją to przeraża, bo tak było. Nie mieli pojęcia z czym się mierzą, widma były czymś zupełnie nowym, nie wiedziano jak z nimi walczyć, a skoro mógł się znaleźć blisko nich - to po prostu bała się o jego bezpieczeństwo. Wiedziała też, że nie przechodził obojętnie wobec krzywdy innych, to też dokładało jej nieco zmartwień, bo na pewno nie zostawi ludzi samym sobie. Będzie się starał zadbać o wszystkich.

- Nie chcę, żebyś mi to obiecywał. Chciałam Ci jednak przypomnieć, że czasem odpuszczenie też jest opcją. Naprawdę liczę na to, że będzie tak jak mówisz, pójdziesz, zrobisz swoją robotę i wrócisz, ale nie można przewidzieć tego, jak to będzie wyglądało. Gdy zrobi się gorąco po prostu pamiętaj o tym, że czasem można odpuścić. - Nie wydawało jej się, że zamierzałby niepotrzebnie ryzykować. Nie mogli mieć pewności, co wydarzy się w Dolinie, jednak chciała, żeby wiedział, że odwrót czasem też jest opcją. Na pewno nikt nie będzie miał mu za złe, jeśli odpuści, jeśli wszystko zacznie się sypać, tylko tyle.

- Tak, dzieciaki, szkolenia, pierwsza pomoc, jakiś stażysta pod opieką, no i poniekąd też będę odpowiedzialna za namiot uzdrowicieli, szef tego przedsięwzięcia wyznaczył mnie na swojego zastępcę, sam będzie w Dolinie, więc ja będę musiała pilnować Little Hangleton. - Była to dosyć spora odpowiedzialność, ale cieszyło ją to, że ktoś zwrócił uwagę na jej kompetencje, no jeszcze niedawno cieszyło, teraz chyba jednak wolałaby być szarym pracownikiem, który nie miał odpowiedzialnej funkcji bo łatwiej byłoby jej się z tego wykręcić i zmienić lokalizację, w tym przypadku jednak nie mogła tego zrobić.

Prue uwielbiała dzieci. Być może trudno było się tego domyślić patrząc na nią, ale naprawdę świetnie się z nimi dogadywała. Jeszcze kiedy pracowała w Mungu spędzała dużo czasu na leczeniu najmłodszych, miała do tego ogromny potencjał. Uważała, że najmłodsi często byli ignorowani i niedoceniani, co niekoniecznie jej się podobało. Miała do nich odpowiednie podejście, potrafiła ich zainteresować i oczarować. Naprawdę cieszyło ją to, że miała się zająć szkoleniami właśnie tej grupy wiekowej. Nie wątpiła w to, że ją zaskoczą. Przygotowała też odpowiednią ilość lizaków, aby nagrodzić każdego dzieciaka za jego starania.

- Mam nadzieję, że faktycznie tak będzie, nie chciałabym ich zawieść. - Naprawdę zależało jej na tym, aby jak najwięcej wynieśli z tych szkoleń, nie będzie mogła być rozkojarzona, chociaż trudno o to w momencie w którym jej mąż będzie znajdował się w miejscu, w którym szykowało się coś niebezpiecznego. Jakoś sobie jednak z tym poradzi, musiała sobie poradzić.

Nie chciała rozwodzić się też nad tematem dzieciaków, bo w sumie nie był to na to odpowiedni czas. Ustalili już między sobą pewne rzeczy, jednak nie zmieniało to tego, że miała pewien potencjał związany z najmłodszą częścią społeczeństwa, skoro nie mieli mieć swoich potomków to będzie się zajmowała czyimiś i to powinno jej wystarczyć, ewentualnie kiedyś będzie najwspanialszą matką chrzestną dzieciaka Eliasa, to też było jakimś rozwiązaniem.

- To całkiem sprytny plan, mam nadzieję, że uda Ci się go zrealizować. - Brzmiał całkiem rozsądnie, chociaż nie wydawało jej się, aby Benjy przygotował sobie listę punktów do odhaczenia, które mogły doprowadzić go do sukcesu.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2063), Prudence Fenwick (1594)




Wiadomości w tym wątku
[30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru - przez Benjy Fenwick - 27.09.2026, 00:34
RE: [30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru - przez Prudence Fenwick - 27.09.2026, 00:45
RE: [30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru - przez Benjy Fenwick - 27.09.2026, 19:38
RE: [30/10/72] Wards, runes and other things that buy you five extra minutes | Benjy, Pru - przez Prudence Fenwick - 27.09.2026, 22:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa