27.09.2026, 22:21 ✶
Jonathan w tym momencie nie chciał myśleć o jutrzejszym sabacie. W tym momencie chciał po prostu skupić się na spacerze z Anthonym. Na tym jak bezczelny wiatr muskał włosy ukochanego, drwiąc z Jonathana, że on mógł bawić się złotymi od słońca kosmykami w miejscu publicznym, kiedy Selwynowi takie proste przyjemności pozostawały detykowane jedynie prywatnym chwilom. Na tym jak jesienne liście chrząściły pod jego nowymi butami zakupionymi na zbliżający się sezon. I na tym, że chociaż niektóre informacje, które przekażą Morpheusowi będą niepokojące, to przynajmniej posiedzą razem w trójkę.
A teraz najwyraźniej mógł też się skupić na zbieraniu drewna.
Spojrzał z rozbawieniem na Anthony'ego.
– Cieszę się, że ta propozycja padła tuż przed Samhain, bo w innym wypadku zacząłbym się martwić, że marzy ci się drwal – zażartował, poprawił swój szalik w szmaragdowo-złotą kratkę i z leśnej ścieżki od razu podnosząc przy tym kilka gałązek. – Ale oczywiście, jako pożądny członek naszej społeczności z wielką chęcią dorzucę się do sabatowych przygotowań.
Chwycił najładniejsze kilka patyków, które mógł znaleźć, a potem rozejrzał się do okoła, zdjał swój szalik, owinął nim patyki i z lekkim dygnięciem wręczyć bukiet Anthony'emu.
– Najdorodniejsze dla ciebie – powiedział wesoło.
A teraz najwyraźniej mógł też się skupić na zbieraniu drewna.
Spojrzał z rozbawieniem na Anthony'ego.
– Cieszę się, że ta propozycja padła tuż przed Samhain, bo w innym wypadku zacząłbym się martwić, że marzy ci się drwal – zażartował, poprawił swój szalik w szmaragdowo-złotą kratkę i z leśnej ścieżki od razu podnosząc przy tym kilka gałązek. – Ale oczywiście, jako pożądny członek naszej społeczności z wielką chęcią dorzucę się do sabatowych przygotowań.
Chwycił najładniejsze kilka patyków, które mógł znaleźć, a potem rozejrzał się do okoła, zdjał swój szalik, owinął nim patyki i z lekkim dygnięciem wręczyć bukiet Anthony'emu.
– Najdorodniejsze dla ciebie – powiedział wesoło.