10 godzin(y) temu ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10 godzin(y) temu przez Lorraine Malfoy.)
Tydzień 1: Czarne róże. Nie umiem w animacje ani nie mam czasu aby zrobić porządną, ale przynajmniej scaliłam to w filmik. Sesja jest tutaj.
Cytat:Wypuściła z rąk szklany klosz, skrywający w swym wnętrzu czarną różę. Pozwoliła, aby rozbił się na kawałki, które rozprysły się z głośnym trzaskiem na wszystkie strony Danse Macabre. Trzaskiem, który zagłuszył część wypowiedzi Rodolphusa, jak gdyby wcale nie chciała jej słyszeć. Ups. Usta Lorraine zadrgały, jak zawsze, gdy powstrzymywała śmiech. To nie tak, że sama zachęcała go przed chwilą do mówienia, wystarczyło jednak kilka nieodpowiednich słów, aby kompletnie utraciła zainteresowanie. To, co Rodolphus miał jej do powiedzenia, zawiodło ją.
Nie, gorzej. Znudziło ją.
Tak jak uwiecznione na goblinie postacie kobiet i mężczyzn, które tańczyły pośród cmentarzysk na szczątkach cywilizacji, starając się nie myśleć o tym, że odłamki gruzu pod ich stopami mogą być kośćmi ich przodków, tak Lorraine śmiało przeszła po tłuczonym szkle, słysząc, jak kruszeje pod podeszwami jej trzewików. Nie spojrzała nawet na martwą różę, która upadła na podłogę. Martwe kwiaty mógł dawać martwym dziwkom z Kościanego.