28.09.2026, 21:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2026, 21:19 przez Erik Longbottom.)
Ta to jednak ma talent, pomyślał, starając się nie dać po sobie poznać, że zaskoczył go głos Wood, który rozbrzmiał z tyłu jego głowy. Umiejętność ta musiała jej nieźle wejść w krew, skoro tak łatwo przychodziła jej zmiana trybu komunikacji. Mógł sobie tylko wyobrazić, jak płynnie to działało, gdy drugi rozmówcy równie zręcznie posługiwał się Falami.
Longbottom pokiwał parę razy głową, po czym skupił się na źródle rozbrzmiewającego w jego umyśle głosu, próbując namierzyć nitkę połączenia między ich umysłami. Wyobrażasz sobie *trzask* takiego kloca *trzask* w środku Doliny *trzask* albo *trzask* ...Hangleton?, skomentował, starając się posłać wiadomość do umysłu rudowłosej brygadzistki.
— Niekoniecznie...? — zaczął niepewnie i zaraz podrapał się za uchem, jakby chciał w ten sposób zyskać kilka dodatkowych sekund na zastanowienie. — Egzorcyści z Ministerstwa Magii chyba byliby w stanie je przegnać w inne miejsce, gdyby duchy zaczęły sprawiać jakieś kłopoty. W sumie nawet zdarza nam się asystować przy takich sprawach. BUM czasem z nimi kogoś wysyła w ramach obstawy na wypadek kłopotów. — Zerknął na Heather. — Wiesz, podobnie jak w przypadku eksmisji, gdy komornicy spodziewają się oporu.
Może wynikało to z tego, że znaczna część egzorcystów raczej nie miała czasu zgłębiać tajników magii bojowych, więc potrzebowali asysty ze strony bardziej obytych z tego typu zaklęciami funkcjonariuszy prawa? Erik nie miał okazji brać udziału w podobnych czynnościach. Mimo to obiło mu się o uszy, że takie sprawy się zdarzały, zwłaszcza jeśli ktoś z BUMu czy Biura Aurorów miał już doświadczenie w pracowaniu z różnej maści widziadłami.
— Dobry pomysł, jak każdy inny — stwierdził, wzruszając sztywno ramionami.
Takim oto sposobem oboje skierowali się w stronę do wejścia do jednego z magazynów. Ten, który akurat obrali sobie za cel, nie wyglądał zbyt estetycznie; pordzewiałe drzwi i okna, przeciekający dach, powybijane okna na wyższych poziomach budynku... Widać było, że raczej nikt nie dbał o stan techniczny tutejszych budowli. Longbottom rozejrzał się parę razy na boki, co by upewnić się, że nikt ich nie obserwuje, po czym zaczął mocować się z zasuwą od drzwi.
Longbottom pokiwał parę razy głową, po czym skupił się na źródle rozbrzmiewającego w jego umyśle głosu, próbując namierzyć nitkę połączenia między ich umysłami. Wyobrażasz sobie *trzask* takiego kloca *trzask* w środku Doliny *trzask* albo *trzask* ...Hangleton?, skomentował, starając się posłać wiadomość do umysłu rudowłosej brygadzistki.
— Niekoniecznie...? — zaczął niepewnie i zaraz podrapał się za uchem, jakby chciał w ten sposób zyskać kilka dodatkowych sekund na zastanowienie. — Egzorcyści z Ministerstwa Magii chyba byliby w stanie je przegnać w inne miejsce, gdyby duchy zaczęły sprawiać jakieś kłopoty. W sumie nawet zdarza nam się asystować przy takich sprawach. BUM czasem z nimi kogoś wysyła w ramach obstawy na wypadek kłopotów. — Zerknął na Heather. — Wiesz, podobnie jak w przypadku eksmisji, gdy komornicy spodziewają się oporu.
Może wynikało to z tego, że znaczna część egzorcystów raczej nie miała czasu zgłębiać tajników magii bojowych, więc potrzebowali asysty ze strony bardziej obytych z tego typu zaklęciami funkcjonariuszy prawa? Erik nie miał okazji brać udziału w podobnych czynnościach. Mimo to obiło mu się o uszy, że takie sprawy się zdarzały, zwłaszcza jeśli ktoś z BUMu czy Biura Aurorów miał już doświadczenie w pracowaniu z różnej maści widziadłami.
— Dobry pomysł, jak każdy inny — stwierdził, wzruszając sztywno ramionami.
Takim oto sposobem oboje skierowali się w stronę do wejścia do jednego z magazynów. Ten, który akurat obrali sobie za cel, nie wyglądał zbyt estetycznie; pordzewiałe drzwi i okna, przeciekający dach, powybijane okna na wyższych poziomach budynku... Widać było, że raczej nikt nie dbał o stan techniczny tutejszych budowli. Longbottom rozejrzał się parę razy na boki, co by upewnić się, że nikt ich nie obserwuje, po czym zaczął mocować się z zasuwą od drzwi.
(Aktywność Fizyczna) Erik mocuje się z zasuwą x1
Rzut W 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!
Na szczęście nie musiał z nią walczyć jakoś specjalnie długo, bo po kilku mocnych pociągnięciach ta ustąpiła i pozwoliła im przejść dalej. Mężczyzna puścił Heather przodem, przymykając za nimi metalowe wrota.
— Przyjazne... Możliwe, ale z Albusem to nigdy nie jest takie proste — mruknął Erik. — W sumie, to nieco mnie zaskoczyło, że wysyła nas do tak... prozaicznego... zadania. Z jednej strony wygląda to tak, jakby faktycznie dostał cynk, że coś się tutaj dzieje, ale z drugiej... Nie mamy wśród naszych znajomych zbyt wielu ekspertów od duchów. Gdyby zależało mu tylko na tym, aby pozbyć się problemu w mieście, to czy nie łatwiej byłoby wysłać anonimowy donos do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami?
— Przyjazne... Możliwe, ale z Albusem to nigdy nie jest takie proste — mruknął Erik. — W sumie, to nieco mnie zaskoczyło, że wysyła nas do tak... prozaicznego... zadania. Z jednej strony wygląda to tak, jakby faktycznie dostał cynk, że coś się tutaj dzieje, ale z drugiej... Nie mamy wśród naszych znajomych zbyt wielu ekspertów od duchów. Gdyby zależało mu tylko na tym, aby pozbyć się problemu w mieście, to czy nie łatwiej byłoby wysłać anonimowy donos do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞