26 minut(y) temu ✶
— Trzy? — powtórzył po niej ze zdumieniem w głosie. Sam preferował bardziej herbatę od kawy, toteż wypicie trzech z rzędu wprawiało go w lekki niepokój. Jeszcze jej serce nie wytrzyma od tej kofeiny. — Jestem w szoku, że wciąż tu tak stoisz, a nie wyszłaś z siebie i nie stanęłaś obok. Trzy to już dość sporo…
Mina Erika nieco zrzedła, gdy Nora porównała stan mugoloznawców do tego, jak zachowywały się ofiary klątw po Spalonej Nocy. Jego wzrok momentalnie skierował się w stronę tamtej dwójki. Ciotka miałaby tutaj używanie, pomyślał mimochodem. Philippa na pewno miała po uszy roboty we własnym gabinecie, wciąganie jej jeszcze w sprawy Zakonu Feniksa byłoby nieco… nierozważne.
— W takich chwilach naprawdę mam ochotę rozerwać tę całą Black na strzępy — mruknął pod nosem. Nie chciał się powtarzać; poruszali już ten temat i Nora wiedziała, co o tym myśli. To niech przyjaźń była problemem tylko to, ile pijawek powiązanych z tradycyjną socjetą miało teraz posady w mediach. — Albo przynajmniej porzucić ją na jakimś opuszczonym bagnie, gdzie nie działa teleportacja i nie przyjedzie Błędny Rycerz…
Przeklęta Arista Black. Erik pokręcił głową, starając się odsunąć od siebie myśl o tej dziewczynie. Wystarczyło, że tuż po opublikowaniu artykułu grała mu na nerwach. Nie chciał pozwolić, aby zmieniło się to w coś regularnego.
— O, proszę! Goście festiwalu będą przez was jeść jak królowie — zaśmiał się krótko, nadstawiając uszu na wzmiankę o Bertiem. — Powinniście się ze sobą dogadać. Mam wrażenie, że Bott próbuje nieco rozpuścić swoje wici, jeśli wiesz, co mam na myśli. — Westchnął cicho. — Ostatnio chciał się zaangażować w akcje pomocowe w Dolinie Godryka, żeby wesprzeć wioskę po pożarach.
Pokiwał powoli głową. Spotkanie zwołane przez Anthony'ego w tej sprawie mogło odbyć się zaledwie kilka tygodni temu, ale dla Erika równie dobrze mogły minąć całe wieki. Może nie udzielał się tam zbyt wiele, jednak starał się to sobie wybaczyć. Początek października był dla niego wybitnie stresującym czasem. Wciąż dochodził do siebie po wszystkich aferach związanych ze Spaloną Nocą i wizytą u ciotki Philippy w sprawie klątwy, a chwilę później na głowę spadł mu ten przebrzydły artykuł autorstwa Aristy Black.
— To zależy, gdzie się wystawiacie — poinformował blondynkę z ciężkim westchnieniem. Przez chwilę wodził wzrokiem po jej twarzy, próbując odgadnąć, gdzie koniec końców wyląduje. W duchu modlił się, aby nie próbowała kusić losu i nie pakowała się na tą imprezę, która miała się odbyć w okolicy lasów Kniei Godryka. — Jeśli w Little Hangleton, to zapewne się zobaczymy, bo będę tam stacjonował przez większość dniach. Na początku mieli mnie wysłać na obchody w Dolinie, ale doszło do zmiany planów.
Nie wiedział, co popchnęła Bonesa ku tej decyzji. Nie mieli wystarczającej ilości ludzi, żeby zabezpieczyć sabat w Little Hangleton? A może na tyle dobrze znał nawyki Longbottomów, że wolał nie ryzykować i nie wysyłać tam dwójki rodzeństwa na wypadek, gdyby wpadł im do głowy jakiś durny pomysł? Cholera wie. Równie dobrze mogło chodzić o bardziej strategiczne rozlokowanie zasobów Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Mina Erika nieco zrzedła, gdy Nora porównała stan mugoloznawców do tego, jak zachowywały się ofiary klątw po Spalonej Nocy. Jego wzrok momentalnie skierował się w stronę tamtej dwójki. Ciotka miałaby tutaj używanie, pomyślał mimochodem. Philippa na pewno miała po uszy roboty we własnym gabinecie, wciąganie jej jeszcze w sprawy Zakonu Feniksa byłoby nieco… nierozważne.
— W takich chwilach naprawdę mam ochotę rozerwać tę całą Black na strzępy — mruknął pod nosem. Nie chciał się powtarzać; poruszali już ten temat i Nora wiedziała, co o tym myśli. To niech przyjaźń była problemem tylko to, ile pijawek powiązanych z tradycyjną socjetą miało teraz posady w mediach. — Albo przynajmniej porzucić ją na jakimś opuszczonym bagnie, gdzie nie działa teleportacja i nie przyjedzie Błędny Rycerz…
Przeklęta Arista Black. Erik pokręcił głową, starając się odsunąć od siebie myśl o tej dziewczynie. Wystarczyło, że tuż po opublikowaniu artykułu grała mu na nerwach. Nie chciał pozwolić, aby zmieniło się to w coś regularnego.
— O, proszę! Goście festiwalu będą przez was jeść jak królowie — zaśmiał się krótko, nadstawiając uszu na wzmiankę o Bertiem. — Powinniście się ze sobą dogadać. Mam wrażenie, że Bott próbuje nieco rozpuścić swoje wici, jeśli wiesz, co mam na myśli. — Westchnął cicho. — Ostatnio chciał się zaangażować w akcje pomocowe w Dolinie Godryka, żeby wesprzeć wioskę po pożarach.
Pokiwał powoli głową. Spotkanie zwołane przez Anthony'ego w tej sprawie mogło odbyć się zaledwie kilka tygodni temu, ale dla Erika równie dobrze mogły minąć całe wieki. Może nie udzielał się tam zbyt wiele, jednak starał się to sobie wybaczyć. Początek października był dla niego wybitnie stresującym czasem. Wciąż dochodził do siebie po wszystkich aferach związanych ze Spaloną Nocą i wizytą u ciotki Philippy w sprawie klątwy, a chwilę później na głowę spadł mu ten przebrzydły artykuł autorstwa Aristy Black.
— To zależy, gdzie się wystawiacie — poinformował blondynkę z ciężkim westchnieniem. Przez chwilę wodził wzrokiem po jej twarzy, próbując odgadnąć, gdzie koniec końców wyląduje. W duchu modlił się, aby nie próbowała kusić losu i nie pakowała się na tą imprezę, która miała się odbyć w okolicy lasów Kniei Godryka. — Jeśli w Little Hangleton, to zapewne się zobaczymy, bo będę tam stacjonował przez większość dniach. Na początku mieli mnie wysłać na obchody w Dolinie, ale doszło do zmiany planów.
Nie wiedział, co popchnęła Bonesa ku tej decyzji. Nie mieli wystarczającej ilości ludzi, żeby zabezpieczyć sabat w Little Hangleton? A może na tyle dobrze znał nawyki Longbottomów, że wolał nie ryzykować i nie wysyłać tam dwójki rodzeństwa na wypadek, gdyby wpadł im do głowy jakiś durny pomysł? Cholera wie. Równie dobrze mogło chodzić o bardziej strategiczne rozlokowanie zasobów Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞