Tristan wiele by dał, aby odzyskać głos. A innej możliwości w komunikacji z osobami nieznającymi języka migowego i nie posiadającymi zdolności Fal, nie miał. Pozostawała treść pisemna. Mógłby też przećwiczyć samopiszące pióro, ale ono reagowało też na wypowiadanie słowa na głos. Nie na myśli. Stąd też cieszył się, że Olivia opanowała język migowy, a Brenna zdolność Fali.
Cierpliwości można było się przy nim nauczyć, jeżeli chciało się poznać jego zdanie, a jego głos, był słowami pisanymi na kartce. Przez to wyrobił sobie dość staranny charakter pisma i czytelny.
Uśmiechnął się na słowa koleżanki. Ale miała rację, gdyby szedł na emeryturę, to byłby zabezpieczony doświadczeniem tego, co robi obecnie. Bo to praca, która nie wymagała zbyt wiele, ale skupienia w modelowaniu przedmiotów z metalu.
Pytanie jakie następnie zadała, zaskoczyło Warda. Pokręcił głową w odpowiedzi na "nie", bo nie wiedział, że taki klub istnieje. Słuchał Millie uważnie, jakby zainteresowała go tym klubem. Może powinien się zapisać i spróbować? Czegoś nowego i pożytecznego się nauczy. Myślał o tym, aby swoje zdolności poszerzyć o coś jeszcze. Kiwał głową w zrozumieniu, po czym napisał na kartce notesu pytanie.
"Gdzie można się zapisać? Albo gdzie ich szukać? Ten cały klub."Odwrócił i pokazał Millie.
Gdy Tristan zapytał o jej pracę w Brygadzie, zauważył się coś się w niej zmieniło. Już się bał, że coś ją spotkało. Że coś w tej pracy tam poszło nie tak. Przeczucie go nie myliło. Niby pracowała, ale jednak jeden z sabatów źle na nią wpłynął. Słyszał i czytał o tym, co się mniej więcej wydarzyło. Wiedział tyle, co mówiono między sobą na ulicach, co pisano w każdej gazecie.
"Rozumiem."Zapisał odpowiedź, aby ją następnie pokazać. Zawahał się w moment, kiedy zapytała, czy on chciałby wrócić. Gapił się w litery przez siebie pisane na kartce.
Chciałby wrócić. Ale nie mógł. Nie mógł pozwolić, aby historia się powtórzyła. Bez głosu jest zbędny. Bo jeżeli znajdzie się w sytuacji, gdzie będzie musiał kazać komuś uciekać, nikt go nie usłyszy. Dodatkowego poczucia winy, nie chciał.
Stracić Olivii, tym bardziej nie chciał.
"Nie mogę wrócić. Jeżeli znów mnie dopadną, skrzywdzą Olivię. Bez głosu jestem zbędny. Nie chciałbym ponieść winy za czyjąś śmierć, bo nie mogłem odpowiednio ostrzec. Nie czuję się psychicznie na to gotowy. Czy chciałbym? To było moje marzenie. Zrealizowałem je i być może to wystarczy. Gdyby mi zaoferowano powrót, zapewne bym odmówił. Zdobyłem w tym kierunku potrzebne doświadczenie, aby móc chronić tę, którą kocham. Tylko ona mi została. Los widocznie chce dla mnie innego rozwoju. Zatem, pozostanę kowalem, złotnikiem. Skoro mam w tym jakieś doświadczenie."
Odwrócił i podsunął jej do przeczytania, posyłając przy tym lekki smutny uśmiech.