- Czy Ty właśnie sugerujesz, że nadużywam swojej pozycji? - Spojrzała jeszcze na niego, unosząc przy tym brew. Nie do końca podobało jej się to oskarżenie. Zresztą przecież na tym polegała jej rola, czyż nie? Tworzyła listę, to mogła ją dowolnie modyfikować, gdy pojawiała się taka potrzeba. Trzeba było być elastycznym w takiej sytuacji, a ona najwyraźniej mocno brała do siebie to, aby wszystko było wykonane według protokołu.
- Nie musisz się martwić o to, że Twoje potrzeby zostaną zepchnięte na sam koniec listy, możemy nieco zmienić priorytety i ją zmodyfikować. - Mogli przeprowadzić pewne negocjacje, w końcu mieli współpracować.
Mieli bardzo dużo do zrobienia przed sabatem, ale nie uważała, że lista była już zamknięta, wiadomo jak jest, czasem pojawiają się nieprzewidziane przypadki i najwyraźniej jednym z nich był przegląd stanu jej męża, nie mogła przecież pominąć tak ważnej kwestii, prawda?
- Wiesz, jak to mówią, złej baletnicy… - Nie dokończyła tego zdania, była pewna, że Benjy dokładnie zrozumie o co jej chodziło. Faktycznie miał nieco większe dłonie, które mogły mu nieco przeszkadzać podczas realizacji aktualnego zadania, ale zdaniem Prue to nie był do końca argument, który wystarczył do tego, żeby mu to odpuścić. Zresztą chciała zobaczyć jak będzie się męczył, spodziewała się, że będzie całkiem zabawnie wyglądał, kiedy będzie walczył z taką małą kartką papieru.
Sama zajęła się doklejaniem swoim nietoperzom uszek, trzeba było zadbać o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, szczególnie, że pierwsza kartka wyszła jej całkiem ładna, to jednak wypadało nieco trzymać poziom.
Sukces!
na rzemiosło
Uśmiechnęła się do siebie, kiedy zgodził się na to, co zasugerowała. Niewiele trzeba było powiedzieć, żeby zachęcić go do działania. Gdy skończą tworzyć kartki, będą mogli pomyśleć o tym, aby zająć się innymi wizjami artystycznymi, musiała postawić ten warunek, bo dzięki temu mogła mieć pewność, że faktycznie uda im się wykreślić tę część z listy. Miała wrażenie, że to satysfakcjnowało obie strone, a to było dość ważne, żeby wszyscy któych sprawa dotyczyła byli zadowoleni.
Spojrzała bardzo dyskretnie na jego kartkę, to znaczy wyklejankę, aby sprawdzić jak sobie radził. Dzieło wyglądało zaskakująco dobrze, jeśli będzie szło tak dalej, to faktycznie powinni znaleźć czas na inne aktywności, których nie było na liście. - Ty rzeczywiście potrafisz sobie radzić z takimi rzeczami. - Skomentowała jeszcze, chociaż nie chciała wyjść na sceptyczną. Nie do końca jednak wierzyła w te jego zapewnienia o tym, że zrobi jej wianek, jeśli pojawi się taka potrzeba, a teraz właśnie tworzył bardzo ładne kartki sabatowe. Najwyraźniej przez lata podczas których nie mieli ze sobą do czynienia Benjy nieco popracował nad swoimi umiejętnościami artystycznymi.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control