- Z tym akurat moglibyśmy jej pomóc bardzo dyskretnie. - Uśmiechnęła się do przyjaciela, bo w sumie ta wizja nie była nawet jakoś specjalnie abstrakcyjna, mogliby jej pomóc wpaść do ponczu, albo mogłaby zupełnie przypadkiem ubrudzić się tortem…
- Zapewne zajmowali się czymś zupełnie innym. - Nie do końca wiedziała czym i czy było coś ważniejszego od pomocy okolicznym mieszkańcom. - Też mnie zastanawia, co się tam dzieje, ona bardzo długo jest zamknięta, ludzie raczej niekoniecznie widzą to jako coś dobrego. - Bo nie dostali żadnego wytłumaczenia, a nastrój był jaki był, w sumie nawet się im nie dziwiła, nie potraktowano ich odpowiednio. Milczenie nie było żadną odpowiedzią.
- Tak, właśnie dlatego to raczej tam będziemy szykować nasze stoisko, wiesz, więcej klientów. - Miała nadzieję, że sporo osób zainteresuje się ich wyrobami, naprawdę cieszyła się na możliwość współpracy z Bottem, bo to mogło otworzyć jej kolejne drzwi, a przecież Nora chciała znajdować się na samym szczycie.
- Dobrze, będę Cię więc wypatrywać w tłumie. Pójdę się przygotować do spotkania, Ty sobie usiądź, wszystko powinno być w porządku. - Naprawdę liczyła na to, że pod jej nieobecność coś się nie posypie. Ufała Erikowi, ale wiadomo, że różnie to bywa, a znajdowali się jednak w jej cukierni, w miejscu które było dla niej bardzo ważnym, bo przez wiele lat próbowała je stworzyć. Mimo wszystko odwróciła się w końcu na pięcie, by oddalić się do części mieszkalnej, gdzie mogła przygotować się do spotkania biznesowego.