Jej głowa była skarbnicą wiedzy, dosłownie. Posiadała w niej naprawdę wiele informacji, wystarczyło tylko spędzić odpowiednią ilość czasu na wyszukiwanie ich. Mogła przeczytać kiedyś jakąś krótką notatkę, o której pewnie każdy normalny człowiek dawno by zapomniał, jednak u niej wpadała na specjalną półkę i czekało, aż Prudence będzie potrzebowała po nią sięgnąć. Było to całkiem wygodne, chociaż niosło ze sobą swoje konsekwencje. Dosyć często zdarzało jej się wyłączać i na moment zawieszać, gubić w rzeczywistości. Nauczyła się jednak z tym żyć, bo co innego miała zrobić, z drugiej strony, czy to naprawdę był, aż tak wielki koszt jak na to, co dzięki temu zyskiwała? Mogła zostać uznana za dziwaka, jednak przy tym mało kto mógł dorównać temu dziwakowi z wiedzą, coś za coś.
Kiwnęła jeszcze głową, kiedy wspomniał, że mniej więcej o to chodzi. Były to tylko ogólniki, ale najwyraźniej miały jakiś sens. Gdyby zaczęli zagłębiać się w temat… cóż podejrzewała, że zastałby ich tu świt. Mieli tendencje do zadawania pytań i rozważania najróżniejszych możliwości.
- Podejrzewałam, że istnieje z tym jakaś korelacja. - Nie sądziła, że zacząłby zadawać takie pytania o tej godzinie, gdyby nie były związane z tym, o czym wcześniej rozmawiali. Musiało istnieć jakieś powiązanie.
Kuzynka. Cóż, Prudence miała wrażenie, że ta kobieta była winna większości chaosu w ich życiu. Nie skomentowała jednak tego, bo w sumie dzięki niej Benjy miał co robić w kraju, więc poniekąd były plusy i minusy utrzymywania kontaktu z tą kuzynką. - Czyli do tego była potrzebna Twoja specjalistyczna wiedza o runach. - Nie dziwiło jej, że poproszono o pomoc właśnie jej męża, cóż znał się na runach jak nikt inny, co dość istotne mógł pochwalić się szeroką wiedzą, nie tylko lokalną, właściwie nie mogli lepiej trafić. - Jak mniemam dzięki temu kromlechowi wyszła cało z tamtego lasu, nie sądzę, że inaczej udałoby się go opuścić. - Widma atakowały ludzi, nie bez powodu ministerstwo zamknęło Knieję, było tam niebezpiecznie.
Słuchała tego, co miał jej do powiedzenia. Połączył fakty, rozpoznał znaki, odczytał je. Wykonał swoje zadanie, nadal jednak nie wiedziała, co znajdowało się w pakunku, który ze sobą przyniósł, to również dosyć szybko się wyjaśniło. W sumie to było całkiem sprytne, przeniesienie tego, co znajdowało się w kromlechu na amulety. Stworzenia mieszkające w Kniei mogły reagować na nie podobnie, tylko, co jeśli potrzebowano pełnego kręgu, jeśli jeden amulet na szyi to było zbyt mało?
- Jeśli dobrze rozumiem, stworzyłeś prototyp amuletu, różne wersje, który ma działać podobnie do tego kromlechu? Skopiowaliście runy, przenieśliście je na inny materiał, chcecie sprawdzić, czy one działają? - To było dosyć ryzykowne, kto wie, jak mogły zachować się widma, z drugiej strony przynajmniej w jakiś sposób próbowali przygotować się na wizytę w lesie.
- Nie musi być ładne, żeby działało. - Miała świadomość, że w takich przedmiotach chodziło o coś więcej, w końcu przeniosła wzrok na pakunek, który przyniósł jej mąż do sypialni.
- Tristan zna się na rzeczy. - Skomentowała jeszcze, sama czasem zamawiała u niego różne przedmioty, nie dziwiło jej wcale, że postanowił się przebranżowić po tej tragedii, która dotknęła jego rodziny i zniknął z ministerstwa, chociaż całkiem nieźle tam sobie radził.
- Faktycznie materiał też może mieć jakieś znaczenie, kamienie mają różne właściwości, ale pewnie trudno byłoby się dowiedzieć na czym tamte symbole zostały wyryte. - Jeśli Benjy widział tylko obraz w myślodsiewni to mógł sobie gdybać na ten temat.
- Jesteś pewien, że komuś na miejscu nie przyda się to bardziej? - Ona miała być w Little Hangleton, a to Dolina była zagrożona. - Jak wiele tych amuletów macie przygotowane? - Wolała się upewnić, że nie odbierze komuś możliwości przeżycia wejścia do lasu. Rozumiała to, że Benjy chciał, aby i ona miała przy sobie te amulety, jednak ktoś mógł tego potrzebować bardziej od niej.
- To całkiem rozsądne, że postanowiliście nad tym popracować, szkoda, że nie udało się wam wcześniej przeprowadzić chociaż drobnego doświadczenia, bo tak właściwie istnieje szansa, że będziecie to testować w trudnych warunkach. - Nie mogli mieć pewności, jak potoczy się sytuacja w Dolinie i czy będą zmuszeni do tego, aby sprawdzić działanie zapięczętowanych przez Benjy'ego amuletów. To było bardzo ryzykowne.
- W tym wszystkim jest bardzo dużo niewiadomych. - Dodała jeszcze, chociaż przecież doskonale zdawał sobie z tego sprawę, w sumie to mógł być spory krok do tego w jaki sposób inni mogli się konfrontować z tymi stworzeniami mieszkającymi w lesie, szkoda tylko, że to akurat jej mąż był osobą, która zamierzała weryfikować jego działanie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control