Prudence miała tendencję do nadmiernego analizowania sytuacji. Zwłaszcza wtedy, kiedy coś poszło nie po jej myśli. Wracała w swojej głowie do tego, co działo się jeszcze przed chwilą, odtwarzała każde słowo, które usłyszała, zastanawiała się nad gestami, nad mimiką rozmówców. Nie mogła nic z tym zrobić, tak już miała. Chciałaby o tym zapomnieć, udawać, że jej to nie obchodziło, w jej przypadku jednak to nie było takie proste. Zresztą nie była też mistrzynią ukrywania swoich emocji, jeśli ktoś ją znał, to mógł z niej czytać niczym z otwartej księgi, a tak się składało, że jej chłopak doskonale wiedział jak to robić.
Nie chciała tego przeżywać, zwłaszcza, że przed nimi była jeszcze wizyta w Kowenie, w którym mieli złożyć dary, ale jakoś nie mogła pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia. Obawiała się po prostu, że jak zawsze jej dobre intencje mogły przysporzyć niepotrzebnych problemów. Nie chodziło wcale o nią i jej uczucia, o to, że się zawiodła. Bała się po prostu tego, że jej ojciec może zrobić coś głupiego, chociaż chyba nie był, aż tak bezczelny. Nigdy by mu tego nie wybaczyła, na pewno zdawał sobie z tego sprawę.
- Fakt, okazja jest naprawdę wyjątkowo podniosła. - Wolała nie kontynuować rozmowy na temat nieszczęsnej kolacji, nie w tym miejscu. Znaleźli się tutaj przecież z zupełnie innego powodu. Próbowała jakoś wprawić się w lepszy nastrój, w końcu mieli zaraz składać ofiary Bogini, zdecydowanie lepiej by było, aby nie rozmyślała nad tym, co działo się przed chwila, tylko skupiła na tu i teraz, naprawdę starała się to zrobić. Nie było to jednak takie łatwe, myśli potrafiły bardzo łatwo uciekać tam, gdzie nie powinny. Przystanęła na moment, odetchnęła głęboko, zaciągnęła się dymem z kadziła, już nie teraz pomyślała sobie jeszcze. Bardzo, ale to bardzo chciała się skupić na tej chwili, to musiało zadziałać.
- Nie mam butów, myślisz, że powinnam nosić jedną dodatkową parę w torebce? - Szepnęła jeszcze, to całkiem skutecznie odwróciło jej uwagę od wcześniejszych problemów. Nie wpadła na ten pomysł, pewnie znalazłyby się tam jakieś rajstopy, czy podkolanówki, bo nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać, jednak buty? O tym nie pomyślała. Reszta rzeczy o których wspomniał Benjy znajdowała się w zasięgu jej ręki, bo faktycznie posiadała w swojej torebce większość przedmiotów, o których wspomniał, ale nie wydawało jej się, aby była wyjątkowa, kobiety chyba tak miały? Musiały być gotowe na wszystko, prawda?
Zbliżali się powoli do ołtarza, był to moment, w którym postanowiła wyciągnąć swoje dzieło. Zrobiła to bardzo ostrożnie, aby nie uszkodzić wieńca. Była zadowolona z tego, co udało jej się stworzyć. Nie była może szczególnie utalentowana, ale miała wrażenie, że ten wieniec naprawdę cieszył oko, albo jej się wydawało, albo ktoś, kto znajdował się za nimi skomentował ten dar i był to pozytywny komentarz. Prudence uśmiechnęła się sama do siebie. Nastrój zdecydowanie jej się poprawił.
Wyciągnęła swój dar przed siebie i położyła go na ołtarzu, przez chwilę wpatrywała się w posąg Matki. Postanowiła w myślach podziękować jej za ostatni czas, który był dla niej wyjątkowo dobry. W końcu w jej życiu pojawiło się nieco radości, po tych nie do końca przyjemnych latach. Naprawdę to doceniała i dałaby wiele, aby nic się nie zmieniało, nie mogła mieć jednak, aż takich wielkich życzeń, prawda? Zwłaszcza, że przecież wiedziała, że niekoniecznie Bogini mogła wpłynąć na pewne decyzje.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control