20.03.2023, 21:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2023, 21:25 przez Philip Nott.)
Nie miał powodu do obaw, jeśli chodzi o zakup tych obłędnych babeczek z jabłkami i rodzynkami. Bo były jeszcze dostępne.
— W takim razie poproszę wszystkie te babeczki i ten kawałek sernika. Na wynos. Reszty nie trzeba — Zwrócił się do obsługującego ich kota, oczekując spakowania tych wszystkich słodkości do papierowej torby. Do słoika na zapłatę wrzucił jednego galeona, stanowiącego również formę napiwku dla właścicielki stoiska i zastępującego ją kota. Sięgnął po papierową torebkę z wyrobami cukierniczymi. On również nie znał żadnej Lucy. Nie znał też żadnej Aveliny, a takową wylosował. Korzystając z kwiatowej loterii wylosował również lilię.
— Jakąś... Avelinę i lilię — Odparł na słowa Stanleya, nieszczególnie traktując to wszystko poważnie. W końcu to były jarmarczne zabawy. — W sumie miałem iść rzucić okiem na ten stragan — Dodał po chwili. Sam raczej sobie nic tam nie kupi, ale może znajdzie coś, co będzie mógł wręczyć rodzicielce przy następnej wizycie w domu rodzinnym. Nie wypadało wpadać z pustymi rękami. Pożegnał Salema i ruszył w stronę tego kramu z błyskotkami.
— Dobry wieczór. Poproszę tę bransoletkę dla wodnika — Zwrócił się w pierwszej kolejności do sprzedającej. Schował ją do wewnętrznej kieszeni, skoro to prezent. Stanley zwrócił jego uwagę na tę maszynę.
— Nigdy takiej nie widziałem. Też spróbuję — Kupiwszy jeden z tych wyrobów uzyskał trochę drobnych i mógł wrzucić do niej sykla i przekręcić wajchę.
!losowanie pierścionka
— W takim razie poproszę wszystkie te babeczki i ten kawałek sernika. Na wynos. Reszty nie trzeba — Zwrócił się do obsługującego ich kota, oczekując spakowania tych wszystkich słodkości do papierowej torby. Do słoika na zapłatę wrzucił jednego galeona, stanowiącego również formę napiwku dla właścicielki stoiska i zastępującego ją kota. Sięgnął po papierową torebkę z wyrobami cukierniczymi. On również nie znał żadnej Lucy. Nie znał też żadnej Aveliny, a takową wylosował. Korzystając z kwiatowej loterii wylosował również lilię.
— Jakąś... Avelinę i lilię — Odparł na słowa Stanleya, nieszczególnie traktując to wszystko poważnie. W końcu to były jarmarczne zabawy. — W sumie miałem iść rzucić okiem na ten stragan — Dodał po chwili. Sam raczej sobie nic tam nie kupi, ale może znajdzie coś, co będzie mógł wręczyć rodzicielce przy następnej wizycie w domu rodzinnym. Nie wypadało wpadać z pustymi rękami. Pożegnał Salema i ruszył w stronę tego kramu z błyskotkami.
— Dobry wieczór. Poproszę tę bransoletkę dla wodnika — Zwrócił się w pierwszej kolejności do sprzedającej. Schował ją do wewnętrznej kieszeni, skoro to prezent. Stanley zwrócił jego uwagę na tę maszynę.
— Nigdy takiej nie widziałem. Też spróbuję — Kupiwszy jeden z tych wyrobów uzyskał trochę drobnych i mógł wrzucić do niej sykla i przekręcić wajchę.
!losowanie pierścionka