Tydzień 2: Rodzina. Malfoyowie (Lorraine, Baldwin, Armand) z mrocznym twistem, ale chyba nie da się inaczej, gdy twój stary to inkarnacja Szatana.
![[Obrazek: 84901eff646eb341a56599515010ed813c43d76d.jpg]](https://64.media.tumblr.com/b9cdff49c2cc49d15ca17499348df13f/0e5f670e67091f02-0b/s2048x3072/84901eff646eb341a56599515010ed813c43d76d.jpg)
Armand Malfoy napisał(a):Miał córkę, piękną jak wspomnienie wiosny. Czemu więc miałby odmówić sobie i syna? Baldwin był podobny do niego. Był dzieckiem lata, ze śmiechem podobnym do tętna kopyt lipcowych bogów. Wyjętych z legend nieumarłych młodzianów, tańczących zapamiętale pośród korowodów dzikich wil. Przybywali wierzchem, pędząc przez pola i łąki, równie dzicy, dzicy i przepyszni. Dzikimi były konie, których dosiadali, dzikim był miód, który pili. A Armand pił kiedyś wraz z nimi. Zapominał wtedy, czym jest sen, czym jest zmęczenie. Całymi dniami nie dotykał jadła. Mógł żyć samą tylko poezją, szaleńczymi wersetami, wyrywającymi się improwizacją z jego ust, z jego serca. Był wtedy niezwyciężonym. Był wtedy szalonym. Jak opisać smak szaleństwa na języku? Jak gdybyś połknął słońce, które wypala cię od środka. Pijany był więc słońcem, którego promienie nie dochodziły do podziemi. Przynajmniej nie mogły rywalizować z blaskiem bijącym od jego włosów. Armand zbyt rzadko widywał ostatnio słońce. Słyszał je jednak w śmiechu swych dzieci. Córka jego przestała się w pewnym momencie śmiać, ale został mu wciąż śmiech syna.
![[Obrazek: 84901eff646eb341a56599515010ed813c43d76d.jpg]](https://64.media.tumblr.com/b9cdff49c2cc49d15ca17499348df13f/0e5f670e67091f02-0b/s2048x3072/84901eff646eb341a56599515010ed813c43d76d.jpg)
adnotacja moderatora
Wpisane do tabelki!
@Lorraine Malfoy
@Lorraine Malfoy
inspo różne, to się na tumblr nazywa web weaving, i mój mózg bardzo lubi to robić, niestety, irl to się nazywa autyzmem